Jakiś czas temu pisałem o problemach Polski z wizerunkiem na arenie międzynarodowej. Okazuje się, że nie tylko ja to dostrzegam. Nawet największy spec od kreowania wizerunku krajów (odpowiedzialny m.in. za międzynarodowy „brand” Włoch czy Hiszpanii) stwierdził, że nie jest w stanie nic poradzić na „szarganie PR”, które uprawiają bracia Kaczyńscy i „zawiesił” swoje działania w oczekiwaniu na wynik wyborów.
Wally Ollins został zatrudniony do poprawienia wizerunku Polski trzy lata temu przez Krajową Izbę Gospodarczą. Podjął się zlecenia, jednak po dwóch latach rządów Prawa i Sprawiedliwości zdecydował się rzucić ręcznik i poczekać na wyniki wyborów. Dzisiejszy Daily Telegraph poświęca brytyjskiemu specjaliście od wizerunku i „sprawie polskiej” cały artykuł. Możemy w nim przeczytać słowa Ollinsa:
W tej chwili jest za dużo negatywnych spraw z nimi (Kaczyńskimi) związanych. W obecnej sytuacji niewiele możemy zrobić, aby pomóc Polsce.
Dobrze wypromowany „brand Polska” to olbrzymi magnes dla inwestorów, turystów czy mediów, może popędzić gospodarkę i pomóc Polsce w negocjacjach międzynarodowych. „Katastrofa PR”, z jaką mamy dziś do czynienia ma realny wymiar ekonomiczny, na który obecnie rządząca ekipa zdaje się nie zwracać uwagi. A szkoda. Może zamiast kraju homofobów i antysemitów zyskalibyśmy inną, bardziej odpowiednią reputację…
Źródełka:
- Artykuł w Daily Telegraph
- Artykuł o artykule, po polsku na Onecie
- makowski (u niego podpatrzyłem)



