The Blog

Projekt by praktykant czy art director?

Agencja reklamowa to firma usługowa — jej prowadzenie i reklamowanie ma swoją specyfikę. Jest nawet zupełnie oddzielna dziedzina marketingu, zwana marketingiem usług, która objaśnia np. zachowania konsumentów na rynku usług. Projektowanie to tak jak usługi fryzjerskie. No, prawie…

Usługi fryzjerskie są „dyżurnym” punktem odniesienia przy wszelkich rozważaniach na temat usług, ich marketingu i zarządzania nimi. W przypadku usługi na przykład ważne jest miejsce jej wykonywania, nie można ocenić jej jakości, dopóki nie będzie zakończona, do klasycznego marketing mix dodaje się jeszcze m.in. ludzi (tych, którzy wykonują usługę) itp. — tyle książki i teoria.

Wróćmy do tej jakości. Zawsze zwykłem traktować firmę jako monolit — jakość projektu agencji reklamowej MIDEA jest zawsze najwyższa, cała firma pracuje na swój pozytywny wizerunek itp. Jeśli zamówisz projekt w firmie A, zawsze dostaniesz coś super (taką markę sobie wyrobili), jeśli w firmie B, dostaniesz badziew — ale taniej :)

Ale może popełniam błąd? Oto patrzę na reklamę salonu fryzjerskiego Cesare (cała strona we wrocławskim dodatku do dzisiejszej Wyborczej). Cennik:

Strzyżenie damskie (komplet): 33 PLN (stażysta), 45 PLN (stylista), 65 PLN (top stylista), 100 PLN (dyrektor artystyczny)

Niższa cena sugeruje, że ta sama usługa będzie po prostu gorszej jakości, prawda? Przecież nikt by nie dał 100 PLN, kiedy dokładnie takie samo strzyżenie może mieć za 33 PLN. Pomijając efekt snobizmu — zresztą co to za snobizm powiedzieć „Strzyże mnie dyrektor artystyczny”, kiedy obok siedzi pani z taką samą fryzurą i mówi „A mnie stażysta, a za resztę kupiłam torebkę” ;)

Bardzo jestem ciekaw, co powoduje, że ktoś przychodzi do markowego (jak mniemam) salonu i żąda najtańszej usługi?

Może taka strategia dywersyfikacji jest słuszna? Może są klienci, którzy chcą zapłacić za „byle co” — aby w dobrej agencji? Mój cennik mógłby wyglądać następująco:

Projekt wizytówki: 25 PLN (syn szwagra, widział kiedyś Corela), 35 PLN (księgowy, projektuje w Excelu), 45 PLN (praktykant po szkoleniu z podstaw grafiki, Corel lub Illustrator), 55 PLN (grafik, ale nie po ASP, ma peceta), 65 PLN (grafik po ASP, zdał na czwórkę), 75 PLN (art director), 295 (prezes, super hiper grafik po dwóch szkoleniach i trzech kursach, ma wypasionego Maca z płaskim ekranem)

Moim zdaniem firma powinna inwestować w swój wizerunek jako monolit, a nie promować indywidualności. Bo po pół roku indywidualność pójdzie „na swoje” zabierając połowę klientów, a firma będzie musiała w mozole wypromować kogoś nowego. Ale może ja się nie znam na fryzjerach :)

Ciekawe, czy są agencje reklamowe, które stosują podobną dywersyfikację?

Tags: , , ,

  • http://www.mikolajski.net Mikołaj

    Przypuszczam, że ten salon stawia na staropolskie „zastaw się, a pokaż się”. Być może zakładają, że jak przyjdzie do nich Przeciętny Kowalski Odwiedzający Takie Salony, to będzie chciał zabłysnąć i zamówi „dyrektora artystycznego”?

  • http://www.mikolajski.net Mikołaj

    Przypuszczam, że ten salon stawia na staropolskie „zastaw się, a pokaż się”. Być może zakładają, że jak przyjdzie do nich Przeciętny Kowalski Odwiedzający Takie Salony, to będzie chciał zabłysnąć i zamówi „dyrektora artystycznego”?

  • http://komarek.blogspot.com Komarek

    A ja sądzę, że oni po prostu chcą ograniczyć sobie stresów :D O w takim normalnym salonie fryzjerskim przychodzisz i płacisz tyle samo za super wypas, taki tapir, co za zwykłe podcięcie grzywki przez praktykanta :D

    Swoją drogą nie rozumiem tego stwierdzenia, że „firma nie powinna promować indywidualności” – ma to znaczyć, że wszyscy graficy robią pod gust szefa? Wierz mi, to się nie sprawdza, ja na przykład najlepiej projektuję kiedy mam wolną rękę i mogą samodzielnie dobrać chociażby czy to ma być grafika wektorowa, czy rastrowa. Chyba, że chodziło raczej o kontekst – „wyierz, czy stronę ma ci projektować grafika albo art director” :D

    Swoją drogą naprawdę rozbawił mnie ten twoj cennik :D

  • http://komarek.blogspot.com Komarek

    A ja sądzę, że oni po prostu chcą ograniczyć sobie stresów :D O w takim normalnym salonie fryzjerskim przychodzisz i płacisz tyle samo za super wypas, taki tapir, co za zwykłe podcięcie grzywki przez praktykanta :D

    Swoją drogą nie rozumiem tego stwierdzenia, że „firma nie powinna promować indywidualności” – ma to znaczyć, że wszyscy graficy robią pod gust szefa? Wierz mi, to się nie sprawdza, ja na przykład najlepiej projektuję kiedy mam wolną rękę i mogą samodzielnie dobrać chociażby czy to ma być grafika wektorowa, czy rastrowa. Chyba, że chodziło raczej o kontekst – „wyierz, czy stronę ma ci projektować grafika albo art director” :D

    Swoją drogą naprawdę rozbawił mnie ten twoj cennik :D

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    Komarek: Kiedy pisałem „firma nie powinna promować indywidualności” chodziło mi o wysyłanie komunikatów: „Projektuj w MIDEA, bo u nas pracuje Jan Kowalski”. To jest promowanie indywidualności — Jana Kowalskiego jako projektanta. Moim zdaniem powinno być: „Projektuj w MIDEA — nasze prace są zawsze najwyższej jakości”. I Klienta nie obchodzi, czy zrobił je Kowalski, czy Nowak — one zawsze i tak na koniec będą oceniane merytorycznie przez szefa, który o tę jakość ma dbać i nie puści „gniota” do Klienta.

    Co do „projektowania pod szefa” — w dobrej firmie robisz to tak czy inaczej, bo to szef powinien na końcu sprawdzać, czy Twój projekt nadaje się do pokazania Klientowi. Wiadomo, że przy dłuższej współpracy masz więcej swobody, ale ja bym np. wolał widzieć, co stworzyłeś, zanim poślesz to do Klienta. A od elastyczności szefa już zależy, czy wszystkie projekty są „na jedno kopyto” ;)

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    Komarek: Kiedy pisałem „firma nie powinna promować indywidualności” chodziło mi o wysyłanie komunikatów: „Projektuj w MIDEA, bo u nas pracuje Jan Kowalski”. To jest promowanie indywidualności — Jana Kowalskiego jako projektanta. Moim zdaniem powinno być: „Projektuj w MIDEA — nasze prace są zawsze najwyższej jakości”. I Klienta nie obchodzi, czy zrobił je Kowalski, czy Nowak — one zawsze i tak na koniec będą oceniane merytorycznie przez szefa, który o tę jakość ma dbać i nie puści „gniota” do Klienta.

    Co do „projektowania pod szefa” — w dobrej firmie robisz to tak czy inaczej, bo to szef powinien na końcu sprawdzać, czy Twój projekt nadaje się do pokazania Klientowi. Wiadomo, że przy dłuższej współpracy masz więcej swobody, ale ja bym np. wolał widzieć, co stworzyłeś, zanim poślesz to do Klienta. A od elastyczności szefa już zależy, czy wszystkie projekty są „na jedno kopyto” ;)

  • http://komarek.blogspot.com Paweł „Komarek” Komarnicki

    Paweł: W sprawie nieprpomowania indywidualności się zgadzam :D Bo taka osoba, która jest gwiazdką prędzej czy później wyfrunie.

    A co do projektowanie pod szefa, to… też się zgadzam :D Szef powinien sprawdzać, czy nie robisz gniota. Ale z drugiej storny nie można zrobić czegoś niesamowitego, jeśli szef stoi nad Tobą i ciagle mówi, „nie, ten czerwony jest zbyt czerwony, ta linia trochę w górę, wogóle zrób wszystko kwadratowe” :D

    Ostatnio się w pracy „postawiłem” i zbrew wszystkiemu zrobiłem dla jednego klienta projekt w grafice wektorowej :D A co, zresztą podobał mu się, nawet moje lekko futurystyczne logo :D Tutaj jest już kwestią zaufania to, czy szef pozwoli projektantowi rozwinąć skrzydła, czy zrobi z niego tylko bezwolną maszynę do robienia szablonów.

    Chyba się ze mną zgodzisz :D

  • http://komarek.blogspot.com Paweł „Komarek” Komarnicki

    Paweł: W sprawie nieprpomowania indywidualności się zgadzam :D Bo taka osoba, która jest gwiazdką prędzej czy później wyfrunie.

    A co do projektowanie pod szefa, to… też się zgadzam :D Szef powinien sprawdzać, czy nie robisz gniota. Ale z drugiej storny nie można zrobić czegoś niesamowitego, jeśli szef stoi nad Tobą i ciagle mówi, „nie, ten czerwony jest zbyt czerwony, ta linia trochę w górę, wogóle zrób wszystko kwadratowe” :D

    Ostatnio się w pracy „postawiłem” i zbrew wszystkiemu zrobiłem dla jednego klienta projekt w grafice wektorowej :D A co, zresztą podobał mu się, nawet moje lekko futurystyczne logo :D Tutaj jest już kwestią zaufania to, czy szef pozwoli projektantowi rozwinąć skrzydła, czy zrobi z niego tylko bezwolną maszynę do robienia szablonów.

    Chyba się ze mną zgodzisz :D

  • http://alien.cyfrowy.net/ Paweł Gruszecki

    Mnie się zdarzają klienci, którzy na siłę próbują zbić cenę, bo syn sekretarki zrobi to taniej. No i co z takimi zrobić? Ja wówczas staram się mocno obciąć zakres usługi – może na przykład wystarczy zmodyfikowany szablon, a może pełny projekt, ale zamiast mechanizmu koszykowego wprowadzimy prosty formularz. Nie dajmy się zwariować, nie ma co konkurować z synem szwagra!

    Miewam też takich klientów, którzy przychodzą do nas, gdyż mają dość serwisu wykonanego „po znajomości”, w którym to i tamto nie działa, który w Operze się rozjeżdża, a na dodatek nie ma żadnego związku z wizerunkiem firmy. Jak widać rynek sam potrafi sobie poradzić z kiepskiej jakości usługami.

    Tak jak w tym salonie fryzjerskim. Pójdzie raz, weźmie usługę od stażysty i zobaczy, że w salonie, w którym strzygł się pół roku wcześniej dostał lepszą usługę za tę samą cenę.

  • http://alien.cyfrowy.net/ Paweł Gruszecki

    Mnie się zdarzają klienci, którzy na siłę próbują zbić cenę, bo syn sekretarki zrobi to taniej. No i co z takimi zrobić? Ja wówczas staram się mocno obciąć zakres usługi – może na przykład wystarczy zmodyfikowany szablon, a może pełny projekt, ale zamiast mechanizmu koszykowego wprowadzimy prosty formularz. Nie dajmy się zwariować, nie ma co konkurować z synem szwagra!

    Miewam też takich klientów, którzy przychodzą do nas, gdyż mają dość serwisu wykonanego „po znajomości”, w którym to i tamto nie działa, który w Operze się rozjeżdża, a na dodatek nie ma żadnego związku z wizerunkiem firmy. Jak widać rynek sam potrafi sobie poradzić z kiepskiej jakości usługami.

    Tak jak w tym salonie fryzjerskim. Pójdzie raz, weźmie usługę od stażysty i zobaczy, że w salonie, w którym strzygł się pół roku wcześniej dostał lepszą usługę za tę samą cenę.

  • http://ja.rafi.pl RAFi

    Odnośnie Opery, póki nie zyska przynajmniej takiego udziału w rynku jaki ma FF, tak długo będę tą przeglądarkę olewać.

  • http://ja.rafi.pl RAFi

    Odnośnie Opery, póki nie zyska przynajmniej takiego udziału w rynku jaki ma FF, tak długo będę tą przeglądarkę olewać.

  • http://patrys.jogger.pl/ Patrys

    RAFi:

    Będziesz ją długo olewać, a potem długo będziesz za darmo naprawiać strony klientów, kiedy Opera zrobi się popularniejsza. Jeśli się coś robi, to robi się dobrze, nawet jeśli klient nie płaci nawet za „dostatecznie”. Kwestia ambicji.

    Pomijam fakt, że prawidłowo przygotowany szablon działa w Operze identycznie jak w Firefoksie.

  • http://patrys.jogger.pl/ Patrys

    RAFi:

    Będziesz ją długo olewać, a potem długo będziesz za darmo naprawiać strony klientów, kiedy Opera zrobi się popularniejsza. Jeśli się coś robi, to robi się dobrze, nawet jeśli klient nie płaci nawet za „dostatecznie”. Kwestia ambicji.

    Pomijam fakt, że prawidłowo przygotowany szablon działa w Operze identycznie jak w Firefoksie.

  • http://www.creamteam.imfrom.eu mareksy

    Przychodzę ja sobie z GL z tego tematu, co to wiesz, no nie ;) – i znów się uśmiałem!

    U nas jest drogo, nie ma praktycznie negocjacji, argumenty, że ktoś tam zrobi taniej do nas nie przemawiają i żyjemy… ale, co rzadkie w pl, my sprzedajemy jakość, więc obcinanie jakości by cena była niższa nie wchodzi, logicznie rzecz biorąc, w grę :D

    Z tymi indywidualnościami też jest u nas inaczej – po prostu promując firmę, promujemy siebie, i wszyscy jak jeden mąż to indywidualnosci (a przynajmniej indywidua :D)

    PZDR i wracam na GL pośmiac sie dalej z logo :)

  • http://www.creamteam.imfrom.eu mareksy

    Przychodzę ja sobie z GL z tego tematu, co to wiesz, no nie ;) – i znów się uśmiałem!

    U nas jest drogo, nie ma praktycznie negocjacji, argumenty, że ktoś tam zrobi taniej do nas nie przemawiają i żyjemy… ale, co rzadkie w pl, my sprzedajemy jakość, więc obcinanie jakości by cena była niższa nie wchodzi, logicznie rzecz biorąc, w grę :D

    Z tymi indywidualnościami też jest u nas inaczej – po prostu promując firmę, promujemy siebie, i wszyscy jak jeden mąż to indywidualnosci (a przynajmniej indywidua :D)

    PZDR i wracam na GL pośmiac sie dalej z logo :)

  • http://www.paweltkaczyk.midea.pl aneta

    chcialabym zalozyc swoj wlasny salon fryzjerski

  • http://www.paweltkaczyk.midea.pl aneta

    chcialabym zalozyc swoj wlasny salon fryzjerski

  • http://www.blog.atomedia.pl Marek

    Paweł, powieś sobie ten cennik na stronie, please. Będzie z tego taki viral, że hej :)

  • http://www.blog.atomedia.pl Marek

    Paweł, powieś sobie ten cennik na stronie, please. Będzie z tego taki viral, że hej :)

  • gość

    ciekawe. Chociaż miałem okazję osobiście robić projekty wizytówek to nigdy nie wychodziłem poza ceny – z Pana przykładu – 45/50;) – wiedząc, że nie jest to produkt jakości, którą ma w standardzie porządna agencja reklamowa/studio graficzne etc. Jakiś czas później (już u innego pracodawcy) dostałem polecenie zamówienia i projektu i wizytówek – startując do firm reklamowych spodziewałem się wyższych niż wspomniane cen. Ale cena odzwierciedlała jakość całej firmy a nie jej poszczególnych pracowników… np. nawet gdyby stażysta miał mi robić projekt wizytówki za 300 zł to miałbym zaufanie do tej firmy, że ktoś go nadzoruje (chociażby art director musi zaakceptować jego projekt przed wysłaniem do klienta – w tym wypadku mnie). Tak czy siak artykuł/wpis ciekawy;)