The Blog

300: o komiksie i jego adaptacji

Film „300″ przetoczył się głośnym echem zarówno po blogosferze, jak i salach kinowych. Chciałem przeczekać nieco ten „hype” i napisać własną recenzję. Nie tylko z filmu, ale także komiksu, który posłużył za jego podstawę.

Zacznijmy może od tego, że jestem wielkim fanem amerykańskiego komiksu. A nie da się mówić o amerykańskim komiksie bez Franka Millera, toteż jego dzieła od dawna zalegają na moich półkach. Od „Powrotu mrocznego rycerza” (który ukazał się w ostatnich latach w Polsce) przez „Elektrę” (jedna część ukazała się u nas na początku lat dziewięćdziesiątych) i „Ronina” (nikt nie pokusił się o sprowadzenie tego dzieła do Polski, a szkoda, bo to jeden z najlepszych komiksów Millera) po „Sin City” (które — po ekranizacji — zapoczątkowało „milleromanię”). Jednak „300″ w mojej kolekcji do tej pory nie było. Dlaczego?

W dużym skrócie dlatego, że sam komiks jest — jak na millerowskie standardy — po prostu przeciętny. Historia bohaterskiej bitwy w wąwozie pod Termopilami nie ma ani dusznej narracji, z której zasłynął Miller w „Powrocie mrocznego rycerza” i którą doprowadził do perfekcji w „Sin City”, ani nowatorskiej kreski, która ujawnia jego fascynację kulturą Wschodu (podziwiam ją do dziś w „Elektrze” czy „Roninie”), ani unikatowej historii. Wprost przeciwnie — narracja jest zwięzła, kreska pozbawiona artyzmu (ma co prawda rozpoznawalny styl Millera, ale daleko jej do „Ronina”), a historia — w porównaniu choćby do „Damulki wartej grzechu” — po prostu „zwykła”. Wierzcie mi, amerykański komiks ma setki lepszych historii, na które można wydać swoje pieniądze. Co też skwapliwie czyniłem przez ostatnie lata ;-)

Dlaczego zatem film na podstawie przeciętnego komiksu jest tak oklaskiwany? Ano dlatego, że Hollywood, nauczone lekcją „Sin City” nareszcie uczy się przenosić komiksy na duży ekran. Komiks to przede wszystkim sztuka graficzna, gdzie nastrój jest budowany przez charakterystyczną kreskę, układ świateł i cieni, dobór koloru. Miliony dolarów wydane na efekty specjalne nie powinny iść w kaskaderskie popisy, a w próbę odtworzenia tego właśnie nastroju. Udało się to pierwszym „Batmanom” Tima Burtona (kolejne litościwie pominę), nie udało się przy adaptacji „Daredevila” czy „Elektry” (na obie te postaci Frank Miller miał przemożny wpływ w komiksowym świecie, jednak nie produkował filmów o nich).

Kiedy pierwszy raz obejrzałem trailer do „300″, miałem szczękę na ziemi. Każda scena sfilmowana z pietyzmem, każdy detal służący oddaniu nastroju. Mało kontaktu z rzeczywistością „filmową”, dużo bardziej wierny wizji Millera, którą widziałem na kartach komiksu. To wszystko robi wrażenie, naprawdę. Teraz jedynym zadaniem twórców filmu było „poszerzenie” trailera w taki sposób, żeby owa plastyczność rozciągnęła się na cały film. Udało im się. Film — jak przeczytałem w którejś recenzji — dorównuje trailerowi.

Film w dużym skrócie to 130% komiksu. Dlaczego 130%? Ponieważ sceny i dialogi przeniesiono żywcem z kart dzieła Millera, dodając co nieco od siebie. I to „co nieco” — muszę powiedzieć — zaniża poziom prostej i jasnej fabuły. W komiksie żołnierze Leonidasa maszerują ze Sparty do wąwozu Termopile, tam walczą i giną. Akcja nie wraca już do Sparty. W filmie próbowano dorobić „drugie dno”, pokazując łóżkowo-polityczne zagrywki zakulisowe, które rozgrywają się w Sparcie pod nieobecność króla. Po co, pytam się? Żeby na siłę stworzyć współczesną paralelę? Ech, najbardziej widoczne w tym wszystkim było „na siłę”. Przykro mi…

Pod względem wizualnym film jest naprawdę dopracowany do ostatniego szczegółu. Jak wspomniałem wyżej, wierność rzeczywistości (zarówno tej historycznej, jak i filmowej) nie była priorytetem twórców — i bardzo dobrze. Krytycy filmu podnosili głosy, że prawda historyczna jest zakłamana, że film nie jest realistyczny. Cóż, gdybym chciał film realistyczny, poszedłbym na „Nad Niemnem”. Tu dostałem fabułę osnutą wokół jakiejś tam rzezi, podaną w bardzo atrakcyjny wizualnie sposób. Nie spodziewałem się niczego więcej i nie zawiodłem się. Do tego zamiast „atrakcyjnie wizualnie” dostałem „bardzo atrakcyjnie wizualnie”, więc tym bardziej byłem zadowolony :-)

Podsumowując: jeśli spodziewasz się współczesnych odniesień w filmie luźno opartym na starożytnej historii, zawiedziesz się. Jeśli spodziewasz się głębszych rozważań na temat dobra, zła, wojny, pokoju itp. — zawiedziesz się. Jeśli jednak podobała Ci się „lekka” (w sensie braku odniesień do poważnych problemów) fabuła komiksu, urzekł Cię jego nastrój — nie możesz przegapić tego filmu. Aż tyle i tylko tyle…

Film nie zrobił na mnie wrażenia takiego jak „Sin City”. Tak samo, jak wcześniej nie kupiłem komiksu, tak dwa razy się zastanowię, czy zainwestować w DVD do mojej „komiksowo-adaptacyjnej” kolekcji. Ale do obejrzenia jeden raz — w sam raz.

A w Wikipedii właśnie przeczytałem, że na fali „milleromanii” szykuje się adaptacja „Ronina”. To, proszę państwa, dopiero będzie COŚ :-)

  • http://www.kmh.ovh.org kmh

    A mi właśnie dodanie wątku królowej jak i pare innych zmian w stosunku do fabuły komiksu przypadło do gustu, teraz ta opowieść sprawia dla mnie pełniejsze wrażenie. honor, poświęcenie i tak dalej.

  • http://www.kmh.ovh.org kmh

    A mi właśnie dodanie wątku królowej jak i pare innych zmian w stosunku do fabuły komiksu przypadło do gustu, teraz ta opowieść sprawia dla mnie pełniejsze wrażenie. honor, poświęcenie i tak dalej.

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    kmh: Nie wiem… Dla mnie tam za dużo było tej „fridom”, „frimen” itp. Zbyt amerykańskie. Nie działa na mnie :)

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    kmh: Nie wiem… Dla mnie tam za dużo było tej „fridom”, „frimen” itp. Zbyt amerykańskie. Nie działa na mnie :)

  • http://www.kmh.ovh.org kmh

    E, dopóki nie ma wszędzie łopoczących gwiaździstych sztandarów to mnie to nie razi:)

    Pomyśleć, że w Ameryce ten film wywołał prostesty, bo część co bardziej prawicowych pismaków zinterpretowała 300 jako pochwałę islamskiego terroryzmu. Leonidas = Osama, Perska armia = zachodni najeźdźca hehe

  • http://www.kmh.ovh.org kmh

    E, dopóki nie ma wszędzie łopoczących gwiaździstych sztandarów to mnie to nie razi:)

    Pomyśleć, że w Ameryce ten film wywołał prostesty, bo część co bardziej prawicowych pismaków zinterpretowała 300 jako pochwałę islamskiego terroryzmu. Leonidas = Osama, Perska armia = zachodni najeźdźca hehe

  • http://costa.kofeina.net CoSTa

    mnie filmik wizualnie porwał (scena z tańczącą wyrocznią rozwala) a reszta po prostu była jakimś tam pretekstem do pokazania wycyzelowanych obrazków.

    dobry film, zdecydowanie wart umieszczenia w moim kiełkującym zbiorze rzeczy w HD :). będę siedział i się brandzlował za pomocą tego obrazka nowymi technologiami. i okej, pasuje mi to :)

  • http://costa.kofeina.net CoSTa

    mnie filmik wizualnie porwał (scena z tańczącą wyrocznią rozwala) a reszta po prostu była jakimś tam pretekstem do pokazania wycyzelowanych obrazków.

    dobry film, zdecydowanie wart umieszczenia w moim kiełkującym zbiorze rzeczy w HD :). będę siedział i się brandzlował za pomocą tego obrazka nowymi technologiami. i okej, pasuje mi to :)

  • http://www.opiumdlaludu.pl rek

    Maruda ze mnie bo na każdym blogu którego czytam, jak tylko pojawia sie temat 300 zadaje pytanie o książkę pt „Ogniste wrota” Stevena Pressfielda.

    Na początku jak zobaczyłem zajawki 300 myślałem, że będzie to przeniesiona w/w książka. Jak się okazało film został nakręcony na podstawie komiksu.

    Dla tych którym brakowało w filmie codziennego życia Spartan polecam tę książkę.

  • http://www.opiumdlaludu.pl rek

    Maruda ze mnie bo na każdym blogu którego czytam, jak tylko pojawia sie temat 300 zadaje pytanie o książkę pt „Ogniste wrota” Stevena Pressfielda.

    Na początku jak zobaczyłem zajawki 300 myślałem, że będzie to przeniesiona w/w książka. Jak się okazało film został nakręcony na podstawie komiksu.

    Dla tych którym brakowało w filmie codziennego życia Spartan polecam tę książkę.

  • http://born66.net krzychu

    Być może zauważyłeś Pawle, a jeśli nie to przypomnę lekko na boczku :)
    mnie ten film całkiem nie porwał. W Żadnym sensie:
    http://camera.art.pl/index.php/archives/57

    a tak na marginesie – raczej historycznym, a nie komiksowym: szczerze polecam serial ‘Rzym’. Obecnie trwa jego tzw. drugi sezon.
    Paluszki lizać. ;]

  • http://born66.net krzychu

    Być może zauważyłeś Pawle, a jeśli nie to przypomnę lekko na boczku :)
    mnie ten film całkiem nie porwał. W Żadnym sensie:
    http://camera.art.pl/index.php/archives/57

    a tak na marginesie – raczej historycznym, a nie komiksowym: szczerze polecam serial ‘Rzym’. Obecnie trwa jego tzw. drugi sezon.
    Paluszki lizać. ;]

  • http://sorror.com/pl/ Sorror

    Czytając na co drugim blogu opinie na temat 300 dostrzegam pewną nieścisłość… Scenariusz filmu chyba jednak oparty jest na mitologii greckiej, nie zaś komiksie (o ile się orientuję kolejność chronologiczna wygląda tak: mitologia -> komiks ;-) )

  • http://sorror.com/pl/ Sorror

    Czytając na co drugim blogu opinie na temat 300 dostrzegam pewną nieścisłość… Scenariusz filmu chyba jednak oparty jest na mitologii greckiej, nie zaś komiksie (o ile się orientuję kolejność chronologiczna wygląda tak: mitologia -> komiks ;-) )

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    Sorror: Obawiam się, że nie masz racji. Film ma 100% dialogów przeniesionych z komiksu (plus jeszcze trochę swoich, bo w komiksie było niewiele). Poza tym bitwa pod Termopilami to historia, nie mitologia — ona się naprawdę odbyła :) Obrosła mitem, to prawda, ale jest jak najbardziej prawdziwa.

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    Sorror: Obawiam się, że nie masz racji. Film ma 100% dialogów przeniesionych z komiksu (plus jeszcze trochę swoich, bo w komiksie było niewiele). Poza tym bitwa pod Termopilami to historia, nie mitologia — ona się naprawdę odbyła :) Obrosła mitem, to prawda, ale jest jak najbardziej prawdziwa.