The Blog

Samotność w sieci

Byliśmy wczoraj z Patrycją na uroczystej premierze w Heliosie. Premiera z udziałem głównych aktorów (Chyra, Cielecka), reżysera i autora książki. Nic im to nie pomoże, zamierzam się popastwić nad tym filmem ;)

Książki nie czytałem. Jednak mam kilkoro znajomych, którzy sobie lekturę chwalili. Bilety na premierę dostałem więc, co miałem do stracenia? Niestety — film jest… nędzny. Przykro mi, nie znajduję innego określenia. Ale zacznijmy od początku.

Fabuła w skrócie: ona (Cielecka) ma na imię Ewa. Ma męża, od którego „czuje, że się oddala”. Zamiast z wyżej wymienionym mężem porozmawiać, pisze do obcego gościa, który obserwuje tę samą aukcję na Allegro (nad product placement będę się pastwił niżej). Ma sens? Nie, ale to dopiero początek. On (Chyra) jest specem od genetyki w Monachium, samotny po tragicznie zakończonej miłości. Na początek ją zbywa, ale baba jest namolna. Nawiązują romans na odległość, piszą sobie o całowaniu nadgarstków. Następnie spotykają się w Paryżu, spędzają ze sobą jedną noc, ona wraca. Zaraz po powrocie mają z mężem wypadek (Bozia ją pokarała za zdradę?), a ona dowiaduje się, że jest w ciąży. Zrywa kontakty z onym. On przeżywa. Przyjeżdża do Warszawy. Ona wychodzi ze szpitala i go nie dostrzega (udaje, zołza). On załamany. On oddaje się karierze. Ona przychodzi na jego wykład. On się cieszy. Koniec.

WTF? Gdzie tu jakiś logiczny początek? Gdzie koniec? Za kulminację uznaję wspólną noc w Paryżu, ale gdzie reszta? Nie wiem, o czym była książka, ale jeśli o tym, to — wybaczcie — mnie nie zachwyca. Film podobno wzrusza. Mnie nie wzrusza. A ponieważ był kręcony bardzo nieudolnie (o tym za chwilę), film po prostu drażni. Wyszedłem z poczuciem zmarnowanego czasu.

Scenariusz ma potworne dziury. Kiedy ona wyjeżdża do Paryża, to w hotelu (całkiem niezłym zresztą) nie ma stanowiska z internetem. Żeby napisać maila, trzeba go… podyktować recepcjoniście. Odebrane maile recepcjonista drukuje, wkłada do koperty i wsuwa pod drzwiami (ciekawe, czy goście chętnie podają mu loginy i hasła do swoich kont?). Śmieszne? To dopiero początek. Scena w paryskim muzeum, godzina druga po południu (częścią kadru jest olbrzymi zegar na ścianie). W muzeum nie ma żywej duszy… Alarm przeciwpożarowy? Scena na lotnisku. Lot nr 800 z Nowego Orleanu do Paryża rozbił się nad oceanem, nie przeżył nikt. Ona wchodzi na lotnisko, aby przywitać jego (miał lecieć tym samolotem). Na lotnisku również nie ma żywej duszy, nie ma też śladów paniki, karetek… Obsługa lotniska mówi jej ściszonym głosem o tragedii, ona rozgląda się, jedna pani mdleje w ramiona sanitariuszy… Gdzie rodziny 300 ofiar, które były na pokładzie? Tego typu potknięcia zdarzają się co 15 minut…

Film ma dłużyzny. Czułem się tak, jakbym oglądał trzecią część przygód Kargula i Pawlaka, w której twórcy chwalili się „kręciliśmy w USA” (co wtedy rzeczywiście mogło być jakimś osiągnięciem). Sceny kręcone w Nowym Orleanie (Murzyn z furgonetki, który zaczął śpiewać tylko dlatego, że zobaczył kamerę, rozmowa ze sprzątaczką…) nie miały żadnego umocowania w scenariuszu. Piętnaście minut chwalenia się „kręciliśmy w Nowym Orleanie”. To samo w Paryżu (choć już dużo krócej). Lepiej było popracować nad scenariuszem, a nie zapychać dziury krajobrazami…

Product placement. Sponsorami filmu były: Allegro, Saab, mBank i Wirtualna Polska. W pierwszej scenie miałem ochotę pochwalić nowatorski product placement — reklama mBanku dyskretnie wmontowana w szybko migające światła Warszawy. On i ona licytują na Allegro ten sam obraz… Niestety, potem było znacznie gorzej. Panorama Warszawy z wieżowcami i jedynym na nich napisem: mBank (jest taki wieżowiec w ogóle?). Ona melduje się w paryskim hotelu i mówi: „oto potwierdzenie przelewu z mBanku”. Kogo w Paryżu (czy gdziekolwiek indziej) obchodzi, jaki bank zrobił przelew? Reklamy Allegro i mBanku są też na screen saverach w kafejce internetowej (sam pomysł na reklamę fajny, ale czy jest realizowany naprawdę? W filmie wygląda sztucznie). W Paryżu oni spotykają się na lotnisku. Padają sobie w ramiona i idą na romantyczną kolację. Potem, nieźle już wstawieni, spacerują nocą po Paryżu, dobierając się do siebie. Nagle w następnej scenie jadą kabrioletem Saaba do hotelu. Skąd wzięli kabriolet w środku nocy? Ktoś im wypożyczył? Pijanym? Rano on zapala papierosa w samochodzie, dach chowa się do bagażnika. Scena trwa dwie minuty… Litości…

Sprawa ostatnia: komputery. Film, który ma ambicje stać się kultowym romansidłem polskich internautów (ciśnie się na usta „pokolenia Neostrady”) powinien „wirtualną rzeczywistość” oddawać w miarę wiernie. Nic z tych rzeczy. Ona ma pecetowego laptopa (i kafejki internetowe z Windows, a w pracy pecety z KDE), on ma PowerBooka w torbie, iMac-a G4 (lampka) w domu i PowerMaca w pracy. Wszyscy do odbierania poczty używają… Apple Mail. Rozumiem, że program jest świetny, ale nie portowano go jeszcze na Windows ;) To samo komunikator: oboje używają Spika (Wirtualna Polska też była sponsorem filmu). Na stronie Spika nie ma niestety klienta na Maca :( On ma stronę internetową (we Flashu) zabezpieczoną hasłem. Ona prosi kolegę, aby napisał jej… program do włamywania się na tę stronę. Ona uruchamia program w kafejce z płyty CD, a program po jednej literce łamie hasło. On wysyła maila, którego nie chciał wysłać. On dzwoni do kolegi i… prosi o usunięcie wysłanego już maila. Kolega w tym celu kładzie serwer firmowy u niej w firmie. U mnie, kiedy nie ma połączenia z serwerem, wyświetla się krótki komunikat. U niej wyskakuje okienko wielkie niemal na cały ekran i przewija się w nim lista plików z katalogu Windows (na komputerze jest Linuks i KDE). I tak dalej…

Film obejrzałem z bólem. W połowie bardzo już żałowałem, że nie przeczytałem książki, bo przynajmniej wiedziałbym, ile czasu zostało do końca (po fabule nie dało się takich wniosków wyciągnąć). Rekomendacja? Omijać szerokim łukiem…

Osobisty smaczek: poprzednia miłość onego, grana przez Grochowską, mieszka w starym mieszkaniu z matką (Anna Dymna). Sceny w tym mieszkaniu były kręcone we Wrocławiu, na ul. Norwida, dokładnie naprzeciwko starej siedziby MIDEA. Przez okna z mieszkania Natalii widać właśnie nasze byłe biuro ;))

  • Mariusz

    Masz rację,film lipa,ale powinieneś przecztać książke jest świetna. Rozumiem że znasz się na tych wszystkich nowinkach internetowych i komputerowych?! Adaptację popsuli też sposnsorzy..bo w książce rzecz się dzieje w 1998r. a w filmie najpierw pokazują bezprzewodowy blue connect w Polsce a później,że niby nie ma podłaczenia do sieci w dobrym hotelu we FrancjiCchyba że w recepcji). Film jednym słowem słaby,ale raczej byłem przekonany że nie da się książki przenieść na ekran. Zwłaszcza że było w niej za dużo wątków, a tylko 2 godziny filmu. Kto nie czytał książki nie ma po co iść na film, dużo ważnych wątków z książki w filmie było pobieżnych i wyrwanych z kontekstu,całkiem niezrozumiałych dla tych co nie czytali lektury.To tyle.Pozdrawiam.

  • Angelika

    Książka cudowna,wzruszająca ale konczaca się na łzach moich i bohaterów,to akurat przykre.Mogli byc ze soba razem. U mnie w kinach jeszcze filmu nie ma ale na bank idę, bo ja po prostu czytajac książkę, tak ja przezywalam ze spac po nicach nie mogla.pozyczylam ja kilku kolezankom i tez dla nich byla swietnaa przeczytalam ja tylko dlatego ze w ubieglym roku wybralam temat na mature o samotnosci i chcialam ja wciac w bibliografie ale po przeczytaniu stwierdzilam ze nie:)Mam nadzieje ze nie zawiode sie na filmie jak wile osob mowilo bo slyszalam.Przesylam buziakii mowie Wam przeczytajce ksiazke a dopiero idzcie do kina bo wtedy wyobraznia dziala calkowicie inaczej, Trzymajcie się cieplutko.

  • Angelika

    Książka cudowna,wzruszająca ale konczaca się na łzach moich i bohaterów,to akurat przykre.Mogli byc ze soba razem. U mnie w kinach jeszcze filmu nie ma ale na bank idę, bo ja po prostu czytajac książkę, tak ja przezywalam ze spac po nicach nie mogla.pozyczylam ja kilku kolezankom i tez dla nich byla swietnaa przeczytalam ja tylko dlatego ze w ubieglym roku wybralam temat na mature o samotnosci i chcialam ja wciac w bibliografie ale po przeczytaniu stwierdzilam ze nie:)Mam nadzieje ze nie zawiode sie na filmie jak wile osob mowilo bo slyszalam.Przesylam buziakii mowie Wam przeczytajce ksiazke a dopiero idzcie do kina bo wtedy wyobraznia dziala calkowicie inaczej, Trzymajcie się cieplutko.

  • Asia

    Twój komentarz jest płytki i bezsensowny… ok… może i były reklamy ale to szczegół…. nie zrozumiałeś sensu sytuacji, nie zrozumiałeś z tego filmu niczego. faktycznie – polecałabym najpierw przeczytanie książki i zapoznanie się z całym wątkiem a dopiero komentarze… z resztą głównie dotyczące techniki :P

  • Asia

    Twój komentarz jest płytki i bezsensowny… ok… może i były reklamy ale to szczegół…. nie zrozumiałeś sensu sytuacji, nie zrozumiałeś z tego filmu niczego. faktycznie – polecałabym najpierw przeczytanie książki i zapoznanie się z całym wątkiem a dopiero komentarze… z resztą głównie dotyczące techniki :P

  • Mariusz

    Asiu komentarze Pawła są poniekąd trafne,piszę poniekąd ponieważ z perspektywy informatyka,albo podobnego zawodu takie rzeczy się chwyta szybciej(piszę o sponsorach filmu) ale prawda jest taka,że film jest słaby. Ksiązki nie czytałem,ja ją chłonąłem,zrobiłem to chyba 5 razy. Gdy przerabiałem ją 1-szy raz pracowałem w składzie budowlanym a ze miałem blisko do domu ok. godz 14 szedłem sobie na obiad a pozniej wracałem do pracy…i wiesz co…najwazniejsze były te chwile obiadku bo w trakcie mogłem znow wchłonąć te kilkanascie stron!!! To wszystko co chciałem napisać

  • Mariusz

    Asiu komentarze Pawła są poniekąd trafne,piszę poniekąd ponieważ z perspektywy informatyka,albo podobnego zawodu takie rzeczy się chwyta szybciej(piszę o sponsorach filmu) ale prawda jest taka,że film jest słaby. Ksiązki nie czytałem,ja ją chłonąłem,zrobiłem to chyba 5 razy. Gdy przerabiałem ją 1-szy raz pracowałem w składzie budowlanym a ze miałem blisko do domu ok. godz 14 szedłem sobie na obiad a pozniej wracałem do pracy…i wiesz co…najwazniejsze były te chwile obiadku bo w trakcie mogłem znow wchłonąć te kilkanascie stron!!! To wszystko co chciałem napisać

  • http://recenzje.jogger.pl Łukasz

    Widzę, że nie tylko mi się nie podobało. Ten film jest straszny… Tak zbeszcześcić dobrą książkę…

  • http://recenzje.jogger.pl Łukasz

    Widzę, że nie tylko mi się nie podobało. Ten film jest straszny… Tak zbeszcześcić dobrą książkę…

  • http://astrum.mylog.pl Gośka

    Powiem w ten sposób: Książka mnie zachwyciła, nareszcie cieszyłam się z tego, że przeczytałam coś, co mogło zaspokoić moją ciekawość na taki współczesny temat. Przede wszystkim dlatego uwielbiam ten bestseller, gdyż sama należę do społeczności internetowej.
    Zachwycona książką, oczekiwałam równie dobrej ekranizacji.
    Jednak powszechnie wiadomo, że takiej obszernej książki [w ogóle, powieści], nie da się dogłębnie przenieść na ekran. Primo – ograniczony czas filmu, secundo – w filmie nie można całkowicie chwycić za wodze wyobraźni. Uważam więc wyreżyserowanie „Samotności w sieci” za totalnie nieprzemyślaną decyzję. Nie wiem, czy panu Januszowi Wiśniewskiemu zależało na tym, aby stracić kilka cennych punktów w karierze. Przecież zgodził się na ekranizację!
    Fabułę filmu uważam za kompletnie skopaną i popsutą. Natomiast muzyka Ketila Bjornstada zachwyciła, i nadal zachwyca mnie do łez. Tak samo piękne obrazy w filmie, wszystko ładnie wykonane [szczególnie podoba mi się motyw strony internetowej Jakuba].
    Cóż mogę jeszcze dodać – na film nie wybiorę się jeszcze raz, ale jego melodie i piękne sceny pozostaną mi w pamięci na zawsze.
    Pozdrawiam autora notki :)

  • http://astrum.mylog.pl Gośka

    Powiem w ten sposób: Książka mnie zachwyciła, nareszcie cieszyłam się z tego, że przeczytałam coś, co mogło zaspokoić moją ciekawość na taki współczesny temat. Przede wszystkim dlatego uwielbiam ten bestseller, gdyż sama należę do społeczności internetowej.
    Zachwycona książką, oczekiwałam równie dobrej ekranizacji.
    Jednak powszechnie wiadomo, że takiej obszernej książki [w ogóle, powieści], nie da się dogłębnie przenieść na ekran. Primo – ograniczony czas filmu, secundo – w filmie nie można całkowicie chwycić za wodze wyobraźni. Uważam więc wyreżyserowanie „Samotności w sieci” za totalnie nieprzemyślaną decyzję. Nie wiem, czy panu Januszowi Wiśniewskiemu zależało na tym, aby stracić kilka cennych punktów w karierze. Przecież zgodził się na ekranizację!
    Fabułę filmu uważam za kompletnie skopaną i popsutą. Natomiast muzyka Ketila Bjornstada zachwyciła, i nadal zachwyca mnie do łez. Tak samo piękne obrazy w filmie, wszystko ładnie wykonane [szczególnie podoba mi się motyw strony internetowej Jakuba].
    Cóż mogę jeszcze dodać – na film nie wybiorę się jeszcze raz, ale jego melodie i piękne sceny pozostaną mi w pamięci na zawsze.
    Pozdrawiam autora notki :)

  • kana

    Po przeczytaniu tych wszystkich renenzji,stoje po środku.Przyznam ,ze film mnie troszke rozczarowal,ale coz,wszystkiego idealnienie nie mozna zrobic,a juz zwlaszcza w naszym kraju…..Oczywiscie zgodze sie z wiekszoscia,ze ksiazke poprostu trzeba przeczytac zabirajac sie do filmu,bo napewno łatwiej zrozumiec wiele scen; w ksiazce jest wiele opisów uczuc,myslenia,elementow psychologicznych ,w filmie tego brak. Mysle ,ze ktos kto pisze ze stracil czas i pieniadze,niech nie przesadza,te kilka zł i dwie godziny naprawde sa „kropla w morzu”w naszym życiu…,a skoro jest tu i wyraza swoja opinie,to jakies emocje wzbudzila ta ekranizacja,pozytywne czy negatywne ale sa.;-)i chyba o to chodzilo,zeby na chwile przystanac, zastanowic sie i podzielic sie tym z innymi ;-) pozdrawiam

  • kana

    Po przeczytaniu tych wszystkich renenzji,stoje po środku.Przyznam ,ze film mnie troszke rozczarowal,ale coz,wszystkiego idealnienie nie mozna zrobic,a juz zwlaszcza w naszym kraju…..Oczywiscie zgodze sie z wiekszoscia,ze ksiazke poprostu trzeba przeczytac zabirajac sie do filmu,bo napewno łatwiej zrozumiec wiele scen; w ksiazce jest wiele opisów uczuc,myslenia,elementow psychologicznych ,w filmie tego brak. Mysle ,ze ktos kto pisze ze stracil czas i pieniadze,niech nie przesadza,te kilka zł i dwie godziny naprawde sa „kropla w morzu”w naszym życiu…,a skoro jest tu i wyraza swoja opinie,to jakies emocje wzbudzila ta ekranizacja,pozytywne czy negatywne ale sa.;-)i chyba o to chodzilo,zeby na chwile przystanac, zastanowic sie i podzielic sie tym z innymi ;-) pozdrawiam

  • rolab

    Jestem na swiezo po przeczytaniu samotnosci w sieci i ztwierdzam, ze to smutna ksiazka i nie dlatego, ze jest bez happyendu, ale dlatego, ze jest bez nadziei wystarczy z synchronizowac prolog z epilogiem.

  • rolab

    Jestem na swiezo po przeczytaniu samotnosci w sieci i ztwierdzam, ze to smutna ksiazka i nie dlatego, ze jest bez happyendu, ale dlatego, ze jest bez nadziei wystarczy z synchronizowac prolog z epilogiem.

  • dominika

    Zgadzam sie z Pawlem w calej rozciaglosci. Ten film jest straszliwie pretensjonalny, nudny, roi sie od klujacych w oczy idiotyzmow. Ja go ogladalam z moja kolezanka i obie stwierdzilysmy- DNO! do ‘kwiatkow’ dorzucilabym jeszcze tych Amerykanow granych przez polskich aktorow z oczywiscie polskim akcentem, oraz zupelna obojetnosc pracodawcow bohaterki na obijanie sie panny w pracy. I argumenty ze ten film pokazuje milosc i uczucia sa dla mnie smieszne , bo tam jest zero uczuc, dretwo dretwo dretwo!!!!
    za to polecam JAsminum (choc tez nie wolne od bledow ale za to z genialnym Gajosem)i wybieram sie tez na Plac Zbawiciela. Pozdrawiam!

  • dominika

    Zgadzam sie z Pawlem w calej rozciaglosci. Ten film jest straszliwie pretensjonalny, nudny, roi sie od klujacych w oczy idiotyzmow. Ja go ogladalam z moja kolezanka i obie stwierdzilysmy- DNO! do ‘kwiatkow’ dorzucilabym jeszcze tych Amerykanow granych przez polskich aktorow z oczywiscie polskim akcentem, oraz zupelna obojetnosc pracodawcow bohaterki na obijanie sie panny w pracy. I argumenty ze ten film pokazuje milosc i uczucia sa dla mnie smieszne , bo tam jest zero uczuc, dretwo dretwo dretwo!!!!
    za to polecam JAsminum (choc tez nie wolne od bledow ale za to z genialnym Gajosem)i wybieram sie tez na Plac Zbawiciela. Pozdrawiam!

  • Ewa

    Filmu nie widzialam i nie zamierzam bo ksiazka jest nudna, pelna wtretow, sztuczna.
    Tez przezylam romans w necie i myslalam ze powiesc cos we mnie poruszy, wzruszy, ale po prostu unudzilam sie jak mops.

  • Ewa

    Filmu nie widzialam i nie zamierzam bo ksiazka jest nudna, pelna wtretow, sztuczna.
    Tez przezylam romans w necie i myslalam ze powiesc cos we mnie poruszy, wzruszy, ale po prostu unudzilam sie jak mops.

  • Anka 32

    Cóż,książkę przeczytałam kilka dni temu.Filmu nie widziałam,ale nie spieszy mi się,bo po przeczytaniu powieści pozostał mi jeszcze ten „smaczek”,jak po zjedzeniu czekolady:)Dlatego nie chcę go psuć.Kilka moich spostrzeżeń na temat książki: Robi wrażenie,to na pewno.Wciąga niesamowicie,chciałoby się przeczytać ją natychmiast,a jednocześnie żal,że już się kończy.Jakub jest w moich oczach postacią o wiele realniejszą, niż ONA.No bo jaka kobieta jest w stanie wlewać w siebie hektolitry whisky z redbullem i po tym jeszcze pisać w miarę logiczne maile do faceta?!!!Ja bym wymiękła po dwóch szkankach!:)Polecam jednak książkę wszystkim Panom.Dlaczego?Ponieważ Janusz Wiśniewski dokładnie rozłożył kobiecą psychikę na części pierwsze,zrobił to z niewątpliwym kunsztem,miałam wręcz wrażenie,że książkę napisała kobieta!Przy tym elementy genetyki zawarte w powieśc były imponujące (można się wiele nauczyć).Co do informatyki – w 1998 roku nie wiedziałam jeszcze,jak pisze się maila,a wraz ze mną miliony Polaków,więc po co się czepiać?Zgoda,z punktu widzenia współczesnego informatyka wtykanie kopert z mailami pod drzwi jest śmieszne,ale potrafię sobie wyobrazic,że jeszcze 10 lat temu komputer nie był zjawiskiem powszechnym.Żałuję,że mój mąż nie chce przeczytać tej książki.Wiele by zrozumiał…A znając moją babską ciekawość,film i tak obejrzę:)Pozdrawiam.

  • Anka 32

    Cóż,książkę przeczytałam kilka dni temu.Filmu nie widziałam,ale nie spieszy mi się,bo po przeczytaniu powieści pozostał mi jeszcze ten „smaczek”,jak po zjedzeniu czekolady:)Dlatego nie chcę go psuć.Kilka moich spostrzeżeń na temat książki: Robi wrażenie,to na pewno.Wciąga niesamowicie,chciałoby się przeczytać ją natychmiast,a jednocześnie żal,że już się kończy.Jakub jest w moich oczach postacią o wiele realniejszą, niż ONA.No bo jaka kobieta jest w stanie wlewać w siebie hektolitry whisky z redbullem i po tym jeszcze pisać w miarę logiczne maile do faceta?!!!Ja bym wymiękła po dwóch szkankach!:)Polecam jednak książkę wszystkim Panom.Dlaczego?Ponieważ Janusz Wiśniewski dokładnie rozłożył kobiecą psychikę na części pierwsze,zrobił to z niewątpliwym kunsztem,miałam wręcz wrażenie,że książkę napisała kobieta!Przy tym elementy genetyki zawarte w powieśc były imponujące (można się wiele nauczyć).Co do informatyki – w 1998 roku nie wiedziałam jeszcze,jak pisze się maila,a wraz ze mną miliony Polaków,więc po co się czepiać?Zgoda,z punktu widzenia współczesnego informatyka wtykanie kopert z mailami pod drzwi jest śmieszne,ale potrafię sobie wyobrazic,że jeszcze 10 lat temu komputer nie był zjawiskiem powszechnym.Żałuję,że mój mąż nie chce przeczytać tej książki.Wiele by zrozumiał…A znając moją babską ciekawość,film i tak obejrzę:)Pozdrawiam.

  • Kamila

    Byliście kiedys we Francji?? tam w akademikach nie ma sieci, to na co liczycie w hotelach, ksiazke wlasnie przeczytalam i nie jestem rozczarowana, teraz moe porownac film, Tolkiena tez najpierw przeczytalam, w kinie siedzialam z zapartym tchem, do dzisiaj jestem wdzieczna narzeczonemu, ze mnie zmusil. I nikomu nie zycze milosci z tej ksiazki. pozdrwiam

  • Kamila

    Byliście kiedys we Francji?? tam w akademikach nie ma sieci, to na co liczycie w hotelach, ksiazke wlasnie przeczytalam i nie jestem rozczarowana, teraz moe porownac film, Tolkiena tez najpierw przeczytalam, w kinie siedzialam z zapartym tchem, do dzisiaj jestem wdzieczna narzeczonemu, ze mnie zmusil. I nikomu nie zycze milosci z tej ksiazki. pozdrwiam

  • Angelika

    film jest faktycznie fatalny… czeałam na niego z zapartym tchem po przeczytaniu książki… a książkę trzeba przyznac ze pochłonęłam w mgnieniu oka… była po prostu rewelacyjna…
    ale ten film ?
    nudy! nudy! i jeszcze raz nudy!

  • Angelika

    film jest faktycznie fatalny… czeałam na niego z zapartym tchem po przeczytaniu książki… a książkę trzeba przyznac ze pochłonęłam w mgnieniu oka… była po prostu rewelacyjna…
    ale ten film ?
    nudy! nudy! i jeszcze raz nudy!

  • katarzyna rybak

    A ja mam zamiar na Samotności w sieci zdać maturę.No po przeczytaniu tych komentarzy życzę sobie powodzenia………….Film dopiero obejrzę

  • katarzyna rybak

    A ja mam zamiar na Samotności w sieci zdać maturę.No po przeczytaniu tych komentarzy życzę sobie powodzenia………….Film dopiero obejrzę

  • Marcelina

    Hmm… Filmu nie oglądałam, ale książkę przeczytałam. Temat maturalny zmusza mnie do wybrania bestselleru i nad Samotnością… się zastanawiam. Jeśli chodzi o film to nie dziwią mnie negatywne komentarze, nie wszystko można przenieść na ekran. Osobiście podobają mi się tego typu książki…

  • Marcelina

    Hmm… Filmu nie oglądałam, ale książkę przeczytałam. Temat maturalny zmusza mnie do wybrania bestselleru i nad Samotnością… się zastanawiam. Jeśli chodzi o film to nie dziwią mnie negatywne komentarze, nie wszystko można przenieść na ekran. Osobiście podobają mi się tego typu książki…

  • Marcin

    Yo! Ksiazke czytalem jakis juz czas temu.. i nie ukrywam, ze spodobala mi sie. Nie jednak opowiesc o tych dwojgu biednych ludzi.. ale wlasnie owe (calkowicie w filmie pominiete i splycone) epizody. To wlasnie one nadaly ksiazce urok! One sprawily ze czytalo sie ja z zaciekawieniem i zapartym tchem.. No coz powiedziec? Film – tragedia (wlasnie ogladam).. Choc chwila, CHWILA! Na moment przestalem pisac (wlasnie skonczyl sie fragment w ktorym rozbil sie samolot) i on nawet byl ciekawy.. No ale jesli o calosc idzie to jest ZLE! Fatalnie.. Moja narzeczona (rowniez czytala ksiazke) lezy teraz obok mnie i meczy sie z tym filmem.. ja odpuscilem sobie go juz jakis czas temu i zaczalem czytac Wasze wypowiedzi. Szkoda czasu na ten „film”. NIE POLECAM!

  • Marcin

    Yo! Ksiazke czytalem jakis juz czas temu.. i nie ukrywam, ze spodobala mi sie. Nie jednak opowiesc o tych dwojgu biednych ludzi.. ale wlasnie owe (calkowicie w filmie pominiete i splycone) epizody. To wlasnie one nadaly ksiazce urok! One sprawily ze czytalo sie ja z zaciekawieniem i zapartym tchem.. No coz powiedziec? Film – tragedia (wlasnie ogladam).. Choc chwila, CHWILA! Na moment przestalem pisac (wlasnie skonczyl sie fragment w ktorym rozbil sie samolot) i on nawet byl ciekawy.. No ale jesli o calosc idzie to jest ZLE! Fatalnie.. Moja narzeczona (rowniez czytala ksiazke) lezy teraz obok mnie i meczy sie z tym filmem.. ja odpuscilem sobie go juz jakis czas temu i zaczalem czytac Wasze wypowiedzi. Szkoda czasu na ten „film”. NIE POLECAM!

  • http://dredziarz.myapple.pl dredziarz

    film do bani. radzę książkę przeczytać. jest fenomenalna!!!

  • http://dredziarz.myapple.pl dredziarz

    film do bani. radzę książkę przeczytać. jest fenomenalna!!!

  • Malwina

    Szacunek dla autora komentarza głównego, za spostrzegawczość. Oglądając film tylko raz, na premierze, z tłumem ludzi sapiących, chrząkających i kaszlących w kinie, trzeba naprawdę się maksymalnie zniechęcić, żeby wyłapać te wszystkie niuanse (z nudów). Ja obejrzałam i zaszufladkuję jako ‘luźna adaptacja’ książki, za której tłumaczenie na angielski właśnie się biorę:)Brytole opchnęli nam Bridget Jones w barchanowych gaciach, to może i my sprzedajmy im kawałek Polski innej niż ta z Psów, Sary, Ja Wam pokażę, czy tej znanej z kiełbachy, kiszonych i hydraulików. Książka rusza, a nawet pomaga zmienić spojrzenie na wiele spraw i ożywić uśpione, nieużywane zmysły…Książkę polecam, do filmu proponuję podchodzić z luzem i butelką wina:)

  • Malwina

    Szacunek dla autora komentarza głównego, za spostrzegawczość. Oglądając film tylko raz, na premierze, z tłumem ludzi sapiących, chrząkających i kaszlących w kinie, trzeba naprawdę się maksymalnie zniechęcić, żeby wyłapać te wszystkie niuanse (z nudów). Ja obejrzałam i zaszufladkuję jako ‘luźna adaptacja’ książki, za której tłumaczenie na angielski właśnie się biorę:)Brytole opchnęli nam Bridget Jones w barchanowych gaciach, to może i my sprzedajmy im kawałek Polski innej niż ta z Psów, Sary, Ja Wam pokażę, czy tej znanej z kiełbachy, kiszonych i hydraulików. Książka rusza, a nawet pomaga zmienić spojrzenie na wiele spraw i ożywić uśpione, nieużywane zmysły…Książkę polecam, do filmu proponuję podchodzić z luzem i butelką wina:)

  • Ewa

    Witam, czy może ktoś pamięta autora tego licytowanego obrazu??? Będę dźwięczna za info, pozdrawiam :)

  • Ewa

    Witam, czy może ktoś pamięta autora tego licytowanego obrazu??? Będę dźwięczna za info, pozdrawiam :)

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    Malwina: Dzięki za pochwały. Nie lubię dziur w filmie, staram się oglądać ze zrozumieniem. Stąd te gromy i pioruny potem. Co do butelki wina: nie piję w ogóle i dlatego nie kręcą mnie filmy, których nie da się oglądać na trzeźwo ;-)

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    Malwina: Dzięki za pochwały. Nie lubię dziur w filmie, staram się oglądać ze zrozumieniem. Stąd te gromy i pioruny potem. Co do butelki wina: nie piję w ogóle i dlatego nie kręcą mnie filmy, których nie da się oglądać na trzeźwo ;-)

  • agnieszka

    film poraza głupotą i bezsensem. Ktoś kto nie przeczytał ksiazki jest bez szans. Nie złapie o co chodzi. Ksiaka fascynuje z jednego jedynego powodu, nie do wiary że napisał ja facet.Jest tak ckliwa że aż mdli. Ale sceny erotyczne w książce są ok. Na filmie Cielecka w grubych rajstopach rozwalona na łóżku raczej nie sprawi ze męska część publiczności oblize sie z pożądania.

  • agnieszka

    film poraza głupotą i bezsensem. Ktoś kto nie przeczytał ksiazki jest bez szans. Nie złapie o co chodzi. Ksiaka fascynuje z jednego jedynego powodu, nie do wiary że napisał ja facet.Jest tak ckliwa że aż mdli. Ale sceny erotyczne w książce są ok. Na filmie Cielecka w grubych rajstopach rozwalona na łóżku raczej nie sprawi ze męska część publiczności oblize sie z pożądania.

  • http://www.ambiento.net Ambiento

    Przeczytałem książkę. Obejrzałem film. W książce niektóre pasaże znam na pamięć. Z filmu niektóre sceny. Cieszy mnie fakt, że udało mi się z spotkać z literaturą tego typu. Po przeczytaniu powyższych komentarzy (w których powiedziano już niemal wszystko) chciałbym tylko dodać, że wypowiadane przez ludzi Słowa posiadają ogromną moc. I że ludzie odchodzą od siebie, gdy już nie rozmawiają z sobą; gdy siedzą przy stole, jedzą zupę pomidorową a ich rozmowa jest płaska jak chodnik, niczym w powieści „Pani Bovary”. Bo ile razy można powtórzyć z czego jest zrobiona ta zupa, dlaczego tak dobrze smakuje i jaki jest jej kolor? (pomijam już fakt, że czasami może być zbyt słona).

    Słowa. Myśli. Uczucia.
    Taka kolejność nie jest przypadkowa. Czy odnalezienie Jej lub Jego w tym wielomilionowym świecie wypełnionym chaosem komunikacyjnym i nieustającej gonitwie za upływającym czasem, nie jest więcej warte niż lata spędzone przy stole z przypadkowo dobranym partnerem?

    *

  • http://www.ambiento.net Ambiento

    Przeczytałem książkę. Obejrzałem film. W książce niektóre pasaże znam na pamięć. Z filmu niektóre sceny. Cieszy mnie fakt, że udało mi się z spotkać z literaturą tego typu. Po przeczytaniu powyższych komentarzy (w których powiedziano już niemal wszystko) chciałbym tylko dodać, że wypowiadane przez ludzi Słowa posiadają ogromną moc. I że ludzie odchodzą od siebie, gdy już nie rozmawiają z sobą; gdy siedzą przy stole, jedzą zupę pomidorową a ich rozmowa jest płaska jak chodnik, niczym w powieści „Pani Bovary”. Bo ile razy można powtórzyć z czego jest zrobiona ta zupa, dlaczego tak dobrze smakuje i jaki jest jej kolor? (pomijam już fakt, że czasami może być zbyt słona).

    Słowa. Myśli. Uczucia.
    Taka kolejność nie jest przypadkowa. Czy odnalezienie Jej lub Jego w tym wielomilionowym świecie wypełnionym chaosem komunikacyjnym i nieustającej gonitwie za upływającym czasem, nie jest więcej warte niż lata spędzone przy stole z przypadkowo dobranym partnerem?

    *

  • Pingback: Lepiej późno niż… wcześniej? | LukemBlog - Dziennik prawie osobisty

  • sylwia

    mnie się bardzo podobała książka. Szkoda, że dopiero teraz ją przeczytałam. Nie oglądałam jeszcze filmu widziałam tylko niekture fragmenty. Myślę, że w filmie nie będzie tak wszytko ze szczegułami opisane jak w książce, dlatego radzę ją przeczytać. fakt, że jest gruba, ale jak przeczytasz pierwszy rozdział to Ci się spodoba.

  • sylwia

    mnie się bardzo podobała książka. Szkoda, że dopiero teraz ją przeczytałam. Nie oglądałam jeszcze filmu widziałam tylko niekture fragmenty. Myślę, że w filmie nie będzie tak wszytko ze szczegułami opisane jak w książce, dlatego radzę ją przeczytać. fakt, że jest gruba, ale jak przeczytasz pierwszy rozdział to Ci się spodoba.

  • szopen

    Wczoraj obejrzalem z zona. Zona czytala ksiazke, ja nie – ale oboje mielismy identyczne zdanie. Poszarpane sceny sprawiajace wrazenie niepasujacych do siebie. Niektore sceny musiala mi tlumaczyc zona (na przyklad dlaczego Ona byla taka smutna itd). Straszliwie wkurzajaca glowna bohaterka – niszczaca swoje malzenstwo histeryczna idiotka (na taka wyglada w filmie i na taka wyglada po probach wyjasnienia mi przez zone o co chodzilo w ksiazce). Kobieta, ktora nawet nie chce dac mezowi szansy, ktora zamiast porozmawiac z nim zaklada, ze facet musi byc telepata a jak nie jest, to znaczy ze sie od niej oddala…

    Eeech.

    A fanom Samotnosci polecam opowiadanie „CyberJoly Drim”,1999 (czy tez dream? nie pamietam jaki byl tytul, z bledem czy nie). To dopiero genialne opowiadanie.
    „? Czego tam szukasz? (w sieci)
    ? Tego samego, co wszyscy (…) Innych ludzi”

  • szopen

    Wczoraj obejrzalem z zona. Zona czytala ksiazke, ja nie – ale oboje mielismy identyczne zdanie. Poszarpane sceny sprawiajace wrazenie niepasujacych do siebie. Niektore sceny musiala mi tlumaczyc zona (na przyklad dlaczego Ona byla taka smutna itd). Straszliwie wkurzajaca glowna bohaterka – niszczaca swoje malzenstwo histeryczna idiotka (na taka wyglada w filmie i na taka wyglada po probach wyjasnienia mi przez zone o co chodzilo w ksiazce). Kobieta, ktora nawet nie chce dac mezowi szansy, ktora zamiast porozmawiac z nim zaklada, ze facet musi byc telepata a jak nie jest, to znaczy ze sie od niej oddala…

    Eeech.

    A fanom Samotnosci polecam opowiadanie „CyberJoly Drim”,1999 (czy tez dream? nie pamietam jaki byl tytul, z bledem czy nie). To dopiero genialne opowiadanie.
    „? Czego tam szukasz? (w sieci)
    ? Tego samego, co wszyscy (…) Innych ludzi”

  • Beata

    Przeczytałam niedawno książke ale filmu nie ogladałam. Ciągle mam w głowie to pytanie dlaczego ona wróciła do męża i dlaczego on o nią nie walczył. Mysle że taka miłość mozna tak samo przezywać jak każdą inna. Przeczytałm gdzieś jakiś komentarz że nie ma na świecie takich facetów jak Jakub -uwierzcie mi że są. Znam nawet jednego. Moje i jego dramatyczne przezycia napewno tak samo by wzruszały jak ta ksiażka

  • Beata

    Przeczytałam niedawno książke ale filmu nie ogladałam. Ciągle mam w głowie to pytanie dlaczego ona wróciła do męża i dlaczego on o nią nie walczył. Mysle że taka miłość mozna tak samo przezywać jak każdą inna. Przeczytałm gdzieś jakiś komentarz że nie ma na świecie takich facetów jak Jakub -uwierzcie mi że są. Znam nawet jednego. Moje i jego dramatyczne przezycia napewno tak samo by wzruszały jak ta ksiażka