Najnowszy film twórców South Parku — Team America — dystrybuowany jest w Polsce z pominięciem sieci kinowej. Czyżby pełnometrażowy South Park nie przyniósł oczekiwanych zysków? Szkoda, bo film uważam za rewelacyjny.
Trey Parker i Matt Stone tym razem zrezygnowali z oszczędnej animacji na rzecz kukiełkowego widowiska. Chciałbym jednak przestrzec tych, którzy spodziewają się (tak jak ja się spodziewałem) „przedstawienia scenicznego” typu Muppet Show — bardzo się zdziwicie. Zdjęcia z udziałem kukiełek są wykonane rewelacyjnie — mroczne postaci wyłaniają się z ciemnych zaułków, postaci strzelają z karabinów, latają samolotami. Wszystko jak w „prawdziwym” filmie.
Fabuła — jak zwykle u Parkera i Stone’a — pokazuje poważniejszy problem poprzez bezlitosne prześmiewanie wszystkiego i wszystkich. Tym razem chodzi o hegemonistyczną politykę Stanów Zjednoczonych, które — nie zważając na głosy innych — próbuje narzucić światu swój porządek. Tytułowy Team America to specjalna jednostka do walki z terroryzmem, która „ratuje świat” (wysadzając przy okazji w powietrze spore jego kawałki), a potem dziwi się, że ludzie nie przyjmują ich z otwartymi rękami i nie dziękują im ze łzami w oczach.
Nie chciałbym wdawać się przy okazji tej recenzji w polityczne spory — czy takie stanowisko Ameryki jest słuszne, czy nie. Mnie film bawił ze względu na swoje przejaskrawienie, epatowanie patosem czy klisze. Lubię ten typ humoru — ale nie każdy musi…
W pierwszej scenie widzimy kilku terrorystów, którzy zamierzają wysadzić w powietrze jakiś zaciszny placyk w Paryżu. Team America powstrzymuje ich, niszcząc przy tym Wieżę Eiffla, Łuk Triumfalny i Luwr oraz równając z ziemią sporą dzielnicę. Na samym początku ginie oczywiście w akcji jeden z „filarów” Teamu (tuż po tym, jak się oświadczył innej jego członkini — genialna klisza). Potem następuje poszukiwanie jego zastępcy (który również ma mroczne sekrety), powolne budowanie zaufania zespołu i przy okazji kolejne ratowanie świata — tym razem przed knowaniami demonicznego Kim Dzong Ila.
Choć nie tylko przywódcy komunistycznej Korei Północnej się dostało. Jego głównymi sprzymierzeńcami w filmie są… aktorzy zrzeszeni w Film Actors Guild (Zrzeszeniu Aktorów Filmowych) pod przywództwem Aleca Baldwina.
Cały film jest bardzo mocno naszpikowany odwołaniami do Gwiezdnych Wojen: tawerna terrorystów w Kairze wygląda jak tawerna Mos Eisley z Epizodu IV, a obrady Związku Aktorów Filmowych są stylizowane na posiedzenie senatu Republiki z Epizodów I-III. Mamy też odwołania do Matrixa czy klasycznych westernowych pojedynków w samo południe. Słowem — dla każdego coś miłego :)
Zawiodłem się trochę na muzyce. W pełnometrażowym South Parku piosenki były naprawdę genialne. W Team America motywem przewodnim jest refren: „America, fuck yeah”, który intelektualnie i artystycznie pozostawia nieco do życzenia ;-) Ale jest świetna piosenka miłosna, kpiąca bezlitośnie z filmu Pearl Harbor: słyszymy m.in. „brak mi ciebie, jak w Pearl Harbor brakowało sensu (…) potrzebuję cię, jak Ben Afleck lekcji aktorstwa”. Aha, jest też niezła ballada „I’m lonely” w wykonaniu Kim Dzong Ila.
Brak dystrybucji w sieci kinowej można wyjaśnić m.in. tym, że mnóstwo gagów jest praktycznie niemożliwych (bądź bardzo trudnych) do przetłumaczenia na polski. Dotyczy to także sceny finałowej, w której członek Teamu America wygłasza przemówienie o „dicks, pussies and assholes” przed przywódcami świata. Dosłownie podane tłumaczenie (w napisach na DVD) mówio m.in. o „dupach i fiutach”, ale nie oddaje to językowych niuansów pierwowzoru. Tak samo skrót Film Actors Guild — FAG — tłumaczy się jako slangowy „pedał”, w polskim tłumaczeniu przepadł… Wrażenia z filmu dla osoby nie mówiącej po angielsku na pewno będą dużo gorsze.
Komu polecam? Fanom South Parku na pewno. Jeśli podoba Ci się absurdalny humor rodem z Monty Pythona, również możesz spróbować obejrzeć Team America. Zdecydowanie odradzam na romantyczne randki (choć sceny erotyczne z udziałem kukiełek są naprawdę bardzo śmiałe). Aha, przeciwnicy filmów Michaela Moore’a na pewno z przyjemnością zobaczą, jak reżyser wysadza się w powietrze w podziemnej bazie Team America ;-)







