Przeskocz do zawartości

10 lipca 2006

Wierność marce: tej historii lepiej nie opowiadać

Bohater opowieści czy legendy to taka starodawna marka — niósł ze sobą pozytywne (bądź negatywne) skojarzenia, ludzie chcieli się z nim utożsamiać, jego sława sięgała tam, gdzie nigdy nie był… W dzisiejszych czasach niewiele się zmieniło — James Bond czy Indiana Jones są traktowani jak marki, a ich wizerunki są budowane takimi samymi technikami. Jednak nie wszyscy twórcy filmów o bohaterach zdają sobie z tego sprawę…

Dziedzictwo marki (w naszym przypadku filmowego bohatera) ma olbrzymi wpływ na jego postrzeganie. Indiana Jones to przygody ze sporą dawką humoru i akcji. James Bond to piękne kobiety, gadżety i ratowanie świata, Hercules Poirot to wolno sunąca akcja i błyskotliwe rozwiązywanie zagadek… Takich bohaterów znamy i takimi ich lubimy. Jakakolwiek wolta może być opłakana w skutkach.

Dlaczego o tym piszę? Wczoraj oglądałem najnowszą (no, już kilkuletnią) ekranizację przygód jednego z takich bohaterów: Arsene Lupin, włamywacz-dżentelmen. Tak jak dziesiątki razy wcześniej spodziewałem się inteligentnej intrygi kryminalnej, spektakularnych acz dyskretnych włamań i brylowania włamywacza wśród francuskiej society

Co dostałem? Historię o nieśmiertelnej hrabinie, zemście za zabójstwo ojca i ratowanie Francji przed spiskiem rojalistów. Co jest? Gdybym chciał oglądać coś takiego, obejrzałbym jakichś „Podrasowanych Trzech Muszkieterów”!

Jako konsument jestem zawiedziony. Tak samo czułbym się, gdyby ktoś zaserwował mi odcinek Bonda z fabułą rodem z kina moralnego niepokoju. Niektórych historii bohater po prostu nie powinien firmować…

Tak samo czułbym się, gdybym zobaczył sportowego roadstera marki Volvo czy rodzinnego vana marki Harley Davidson… To nie jest to, czego oczekują wierni marce odbiorcy. Oczywiście nie oznacza to, że marka ze swoim wizerunkiem ma stać w miejscu. Powinna ewoluować, ale stopniowo, pozostawiając swoje kluczowe wartości (core values) nienaruszone. Taki Bond na przykład (skoro już jesteśmy w świecie filmowych bohaterów) zmieniał się na przestrzeni lat. Ale w każdym filmie oczekujemy gadżetów, wybuchów i zabawnej konwersacji z Q. Bez tego „to nie Bond”.

Wierność marce to jeden z bardzo ważnych aspektów zarządzania nią. Tworząc wizerunek firmy i produktu nie warto przyjmować ślepo każdej oferty reklamowej, sponsorować każdej głośnej akcji, łapać każdej okazji. To bardzo prosty sposób do osiągnięcia „miałkości i nijakości”. Tak jak pisałem kiedyś, to, czego nie robimy jest równie ważne jak to, co robimy. Pamiętajmy o tym.

Przeczytaj więcej o 01. Marketing & branding, Filmy
View Comments Napisz komentarz
  1. lip 10 2006

    so true, ze sie tak wyraze. niestety – spora liczba osob na stanowiskach decyzyjnych woli miec duzo, niz lepiej (a w tym przypadku – lepiej dopasowane, dobrane…).

    „to, czego nie robimy jest równie ważne jak to, co robimy” – tego powinni uczyc na kursach przedsiebiorczosci wszystkich tych wanna-be-Rockefellerów.

    a co do Arsena Lupina… podzielam twoje zdanie na pelnej linii jesli chodzi o ten film…

  2. lip 10 2006

    Nowy aktor grający Bonda to dopiero zaprzepaszczenie TYLU lat świetności marki. Aż chce się krzyknąć ?co za ć:pa??

  3. lip 10 2006

    Coś się UTF-owe znaczki nie chcą pokazywać. Miało być coś w podobie do „ć:pa”… tylko że korzystając z prawdziwych znaków cudzysłowia i trzykropka. :S

  4. lip 10 2006

    Riddle: Też mi się gość nie podoba. Ale filmu nie widziałem, więc się nie wypowiadam. A co do UTF, po przeprowadzce serwer koduje bazę w ISO. Lobbuję adminów, ale ciężko jest ;)

  5. lip 10 2006

    Dear Pawel
    przede wszystkim gratuluje Ci stada klakierow ktorzy cokolwiek napiszesz łechtają Twoje wrażenie przodowniczego mentorowania…
    Nie dziwię się że Marek Futrega nie wchodzi w zabawe z komentarzami – widocznie ma chlopak odpowiednie mniemanie o sobie i nie musi czytac ze jest geniuszem (on nim jest!).

    Fakt wykorzystywania popularnosci produktow i marki byl od poczatkow swiata… i nie jest to zaden blad w sztuce marketingu tylko zamierzone dzialanie…..
    coz zapewne pojdziesz na Arsena Part II zeby zabic zle wrazenie po czesci I…i to tez nie bedzie przypadkowe.(Czy nie podobnie bylo z matrixami?).
    Bohaterowie są wlasnie po to by ich wykorzystywac, czyz nie? I nikt specjalnie nie wchodzi w dywagacje zarzadzania marką…dopoki na danym HERO mozna zrobic kase to sie na nim robi…pozniej troche odczekac…..i odsmazac kotlety na nowo.

    aaaaaa……zarzadzac wiernoscia wobec marki specjalnie nie mozna…..mozna zarzadzac jej spojnością (slusznie zawuwazasz ze PR firmy powinien byc ukierunkowany) i wplywać na ew. odczucia jakie wywoluje…….wiernosc/lojalnosc to juz wybor konsumentow……wynikajacy bardziej z cech produktow

    My w R-Maryja cos o tym wiemy, Kochani!

    RE: NEW J-BOND… VIDE LayerCake? Wg mnie pan ze swoją parchatą twarzą wprowadzi nowe spojrzenie…Bond 2.0 :)

  6. lip 10 2006

    Zenon: Zenonie, dear, widzę, że mam w Tobie zagorzałego czytelnika i komentatora :) Szkoda, że Marek ma wyłączone komentarze, nie może przeżyć tych uniesień, co ja ;)

    A propos komentarzy, mój stosunek do nich jest opisany w następnym wpisie — proponuję przenieść dyskusję tam.

    Co do Arsena II i Matrixów — moim zdaniem mylisz się, to nie jest dobra droga do budowania wizerunku czy relacji z Klientami. Na drugą część gniota nie chodzę (tak jak na „Resident Evil II” na przykład). A gdyby kolejne części Matrixa były dobre, miałbym je w swojej kolekcji DVD (tak jak część pierwszą i „Animatrix”). Zatem znowu: producenci nie zarobili na mnie tyle, ile powinni.

    Na Bonda oczywiście pójdę, ale mam mieszane uczucia już przed filmem, co niezbyt dobrze mu wróży…

  7. lip 12 2006

    A co do UTF, po przeprowadzce serwer koduje bazę w ISO. Lobbuję adminów, ale ciężko jest ;)

    OMG, to gdzie Ty się przeprowadziłeś z hostingiem? Lobbować za UTF w MySQL? Panie, widzisz i nie grzmisz…

  8. lip 14 2006

    @zenon ja po drugim matrixsie dałem se spokój z tymi filmami. Na ekranizację Tolkiena nie poszedłem w ogóle jak zajafki obejrzałem… A w Radio MaRyja to faktycznie wiecie jak kasę wyciągać. Tylko się uczyć od was krętactwa itp :)
    I trudno się z autorem bloga nie zgodzić bo to co tutaj napisał prawdą jest po prostu i już :)

Powiedz, co myślisz, wpisz komentarz.

(required)
(required)

Uwaga:Znaczniki HTML są dozwolone. Twój adres nigdy nie będzie udostępniony.

Zapisz się na powiadomienia o komentarzach

blog comments powered by Disqus