Kto określa, czy ktoś inny jest sławny? Pytam, bo w komentarzach do wpisu o moim artykule w „Polityce” pojawiła się teoria (podana przez samego autora rzeczonego artykułu w rzeczonej „Polityce”), jakoby gazeta cytowała z imienia i nazwiska tylko „tych sławnych”, reszcie przypisując mało znaczące ogólne określenie, np. „internet” bądź „mieszkaniec Ursynowa”.
W zeszłym miesiącu udzieliłem dwóch wywiadów (w tym jeden ze zdjęciem, są za to jakieś bonusowe punkty? :-)). W tym — jednego. Tyle dla prasy. Jest też jeden podcast (ale nie wiem, czy dla „mainstreamowych” mediów się liczy). Nie chwalę się tym, bo wynika to w jakiś naturalny sposób z tego, co robię: bądź z prowadzenia bloga, bądź prowadzenia firmy. Nie buduję swojego „medialnego wizerunku” — mam lepsze zajęcia. Ale może dla „Polityki” i im podobnych powinienem zacząć?
Dochodzę do wniosku, że sławę należy pielęgnować ;-)







