The Blog

Stowarzyszenie twórców reklamy?

Na forum GoldenLine.pl toczy się dyskusja na temat „naciągania” projektantów na pracę za darmo i udziału we wszelkiego rodzaju quasi-konkursach. Sam wypowiadałem się na ten temat — na przykład tutaj — ale w dyskusji pojawił się ciekawy wątek, do którego chciałbym szerzej odnieść się tutaj.

Chodzi o powołanie jakiegoś stowarzyszenia, które — cytując Leszka Salomona z forum — weryfikowałoby twórców reklamy, a członkostwo w nim było jakąś oznaką pewnego pułapu wiedzy. Skąd ten pomysł? Spróbuję zarysować jego korzenie dla ludzi niezwiązanych z branżą.

Projektowanie to branża wybitnie indywidualna — za tą samą usługę można żądać bardzo zróżnicowanych stawek, a wycena zależy od wielu czynników, w tym niektórych tak subiektywnych jak umiejętności projektanta czy gust Klienta. Projekt to niematerialna usługa, dlatego również sposób obsługi Klienta, czy nawet zachowania projektanta mogą mieć wpływ na to, ile weźmiemy za projekt.

Oczywiście podstawowym kryterium wyceny nadal jest prawo popytu i podaży, czyli równowaga pomiędzy ceną, za jaką projektant będzie chciał pracować, a ceną, jaką Klient jest skłonny za tę pracę zapłacić. I tu zaczynają się schody.

Po pierwsze, Klient nie zawsze dokładnie wie, za co płaci. Poza podstawowym podziałem na „podoba mi się” i „nie podoba mi się”, projektowanie to spora dawka wiedzy praktycznej — projekt ma być nie tylko ładny, ma spełniać określone cele. Okładka ma sprzedawać książkę, logo ma wyróżniać firmę… Do tego są pewne minimalne standardy techniczne, które projekt powinien spełniać (np. logo powinno być dostarczane w formacie wektorowym, z wersjami dla ciemnego tła itp.) — Klient nie zawsze zdaje sobie z tego sprawę, bo… nie musi się na tym znać.

Po drugie sami projektanci mogą stosować pewne „brudne” techniki na obniżenie kosztów własnych i — w konsekwencji — niższą cenę dla Klienta. Od robienia pracy „na odwal się” (wtedy jestem w stanie zrobić 10 logotypów dziennie, zamiast jednego, dobrze przemyślanego) przez używanie pirackiego oprogramowania aż po obniżanie standardów, wykorzystując niewiedzę Klienta.

Po trzecie, bariera wejścia na rynek jest bardzo niska. Właściwie każdy, kto ma komputer i potrafi narysować w koło w jakimś programie graficznym może mienić się już projektantem (i wierzcie mi, są tacy). Wchodzą na rynek i… psują go, bo Klient po spotkaniu z takim „tfurcą” dwa razy się zastanowi, zanim znowu powierzy pieniądze jakiemuś projektantowi.

Od czasu do czasu powstaje zatem pomysł, aby stworzyć organizację, coś w rodzaju „cechu”, która będzie zrzeszać projektantów. Członkostwo w niej (potwierdzone jakimś certyfikatem) informowałoby Klienta, że projektant ma umiejętności potrzebne do wykonania zadania, a przy tym metody stosowane przez niego są „czyste” z punktu widzenia środowiska (nie psuje rynku).

Czy taka organizacja jest potrzebna i — co ważniejsze — czy spełniłaby pokładane w niej nadzieje? Moim zdaniem nie.

Wierzę w mechanizmy samoregulacji wolnego rynku. W uwarunkowaniach rynkowych, jakie opisałem powyżej jedynym problemem jest — moim zdaniem — brak wiedzy Klienta. Jeśli nie wie on, czym różni się prawidłowo wykonana identyfikacja od „zrobione po łebkach”, jest spora szansa, że wybierze tę tańszą. „Jeśli nie widać różnicy, to po co przepłacać?” mówi znana reklama. Świadomy Klient nie będzie przepłacał, nigdy. Ale będzie gotów zapłacić więcej za usługę, która jest wykonana lepiej (a on będzie to dostrzegał).

Dlatego jedyną drogą, jaką widzę przed tym rynkiem jest edukacja Klienta. Zwróćcie uwagę, w jaki sposób rozwiązuje to większość opisywanych problemów. Świadomy Klient — jak napisałem wyżej — sam zdecyduje, jak bardzo zaawansowanego projektu potrzebuje. Jeśli zdecyduje się płacić więcej, będzie wiedział, czego wymagać. Początkujący projektant nie będzie się nawet starał o takie zlecenie, bo grając uczciwie odpadnie w eliminacjach (Klient po rozmowie z nim stwierdzi, że nie dostanie usługi na oczekiwanym poziomie), a „ściemniać” nie będzie w stanie (bo świadomy Klient będzie wiedział, czego chce).

Tę edukację prowadzimy — jako firma — we własnym zakresie. Jej częścią jest baza wiedzy na naszych stronach, tak samo jak jej częścią jest ten blog oraz szkolenia, które prowadzę. Świadomie nie konkurujemy o Klienta, dla którego najważniejsza jest cena, bo doskonale zdajemy sobie sprawę, że zawsze znajdzie się ktoś, kto zaoferuje podobną usługę o przysłowiowe 10 PLN taniej. Zamiast tego staramy się pokazać nasze unikalne umiejętności i uświadomić Klientowi, dlaczego powinien je cenić. I to działa.

Gdzie zatem widzę rolę organizacji zrzeszającej twórców reklamy? W propagowaniu takiej edukacji właśnie. Specjaliści dzielący się swoją wiedzą wbrew pozorom nie działają na swoją szkodę, więc dlaczego nie robić tego w ramach jakiejś instytucji? Zamiast kisić się we własnym sosie, wydawać certyfikaty i organizować egzaminy dla członków, dlaczego nie poświęcić czasu na zorganizowanie jakiejś platformy wymiany myśli, wspólnego z Klientami rozwiązywania problemów?

Certyfikaty i egzaminy kojarzą mi się z patologiami spotykanymi w organizacjach zrzeszających prawników, gdzie ceny za usługi są wygórowane, a do „cechu” przyjmuje się synów i córki jego członków. Ciężko mi wyobrazić sobie powiew świeżości — tak ważny w interakcjach między projektantami — w tak skostniałym cechu. Nie, zdecydowanie wolę wolny rynek :)

A jakie jest Twoje zdanie w tej kwestii?

Tags: , , , ,

Bądźmy w kontakcie

Zapisz się na powiadomienia o nowych wpisach lub połącz się ze mną w sieciach społecznościowych.

  • http://www.salomon.cc Leszek

    Sebastian: napisałeś, że chciałbyś wskazać o co dokładnie Ci chodzi ale przyznam że niewiele z tego rozumiem. Wyciągnąłeś jakąś pracę z mojego między innymi portfolio żebu co zilustrować? Co ma wspólnego moja praca niechby i jaknajbardziej ułomna z ideą stowarzyszenia? Nie sądzę by poziom mych prac miał coś wspólnego z tym nad czym tu dyskutujemy i przyznaję, że nie rozumiem związku pomiędzy wyciągnięciem prac uczestników tej dyskusji a tą dyskusją właśnie. Rozumiem jedynie ostatnie pytanie i na nie odpowiem. W każdej branży da się niemal obiektywnie wyłonić grupę osób – grafików którze na pewno wiedzą co robią. Są ludzie z uznaną marką a szukać ich nie trzebaby na pewno długo ani daleko. Ci ludzie musieliby weryfikować pozostałych chętnych. Bedą ci ludzie to będzie i poprzeczka – przecież grafika to ciemna magia

  • http://www.salomon.cc Leszek

    Sebastian: napisałeś, że chciałbyś wskazać o co dokładnie Ci chodzi ale przyznam że niewiele z tego rozumiem. Wyciągnąłeś jakąś pracę z mojego między innymi portfolio żebu co zilustrować? Co ma wspólnego moja praca niechby i jaknajbardziej ułomna z ideą stowarzyszenia? Nie sądzę by poziom mych prac miał coś wspólnego z tym nad czym tu dyskutujemy i przyznaję, że nie rozumiem związku pomiędzy wyciągnięciem prac uczestników tej dyskusji a tą dyskusją właśnie. Rozumiem jedynie ostatnie pytanie i na nie odpowiem. W każdej branży da się niemal obiektywnie wyłonić grupę osób – grafików którze na pewno wiedzą co robią. Są ludzie z uznaną marką a szukać ich nie trzebaby na pewno długo ani daleko. Ci ludzie musieliby weryfikować pozostałych chętnych. Bedą ci ludzie to będzie i poprzeczka – przecież grafika to ciemna magia

  • Sebastian

    Zwiazek jest dla mnie dosc oczywisty ale prosze : „Chodzi o powołanie jakiegoś stowarzyszenia, które ? cytując Leszka Salomona z forum ? weryfikowałoby twórców reklamy, a członkostwo w nim było jakąś oznaką pewnego pułapu wiedzy.” Jakiej wiedzy ? Kulinarnej ? ;) Dla mnie wiedza grafika, czy twórcy reklamy przekłada się na jego prace a zatem portfolio stad to moje porownanie…przepraszam jeśli uraziłem w jakiś sposób, wiem że interent to bardzo złe miejsce na takie dyskusje, bo nastawienie jest wtedy wrogie, a moje z pewnosc takie nie jest…

  • Sebastian

    Zwiazek jest dla mnie dosc oczywisty ale prosze : „Chodzi o powołanie jakiegoś stowarzyszenia, które ? cytując Leszka Salomona z forum ? weryfikowałoby twórców reklamy, a członkostwo w nim było jakąś oznaką pewnego pułapu wiedzy.” Jakiej wiedzy ? Kulinarnej ? ;) Dla mnie wiedza grafika, czy twórcy reklamy przekłada się na jego prace a zatem portfolio stad to moje porownanie…przepraszam jeśli uraziłem w jakiś sposób, wiem że interent to bardzo złe miejsce na takie dyskusje, bo nastawienie jest wtedy wrogie, a moje z pewnosc takie nie jest…

  • http://www.salomon.cc Leszek

    Coś mi się zdaje że się KOMPLETNIE ni rozumiemy. Internet to bardzo dobre miejsce na takie dyskusje. Spróbuj jednak uczciwe i jasno napisać o co chodzi bo kompletnie nie potrafię się odnieść..
    W poprzednim moim poście miało być: grafika to NIE ciemna magia… sorry zjadłem nie :)

  • http://www.salomon.cc Leszek

    Coś mi się zdaje że się KOMPLETNIE ni rozumiemy. Internet to bardzo dobre miejsce na takie dyskusje. Spróbuj jednak uczciwe i jasno napisać o co chodzi bo kompletnie nie potrafię się odnieść..
    W poprzednim moim poście miało być: grafika to NIE ciemna magia… sorry zjadłem nie :)

  • Sebastian

    Jeszcze raz…jest pomysl stowrzyszenia w ktorym członkostwo „było jakąś oznaką pewnego pułapu wiedzy”. Zakladam ze kucharze nie zakladaja stowrzyszenia grafikow, a ich portfolia są ich „pułapem wiedzy”. Z drugiej storny to mialo by byc odciecie sie od fali nieumiejtnych grafikow z kradzionym oprogramowaniem itd. Wiec w moim odczuciu za ta dyskusja, ludzi ktorzy mysla o takim stowarzyszeniu powinny isc wzorcowe projekty, na ktorych ja jako mlody twroca moglbym patrzec z podziwem, tymczasem jestem w stanie wiekszosc tych projektow konstruktywnie ocenic, jesli nie skrytywkowac i to by bylo na tyle…prosze o pytania pomocniczne bo nie wiem gdzie sie wyrazam nie jasno ? ;)

  • Sebastian

    Jeszcze raz…jest pomysl stowrzyszenia w ktorym członkostwo „było jakąś oznaką pewnego pułapu wiedzy”. Zakladam ze kucharze nie zakladaja stowrzyszenia grafikow, a ich portfolia są ich „pułapem wiedzy”. Z drugiej storny to mialo by byc odciecie sie od fali nieumiejtnych grafikow z kradzionym oprogramowaniem itd. Wiec w moim odczuciu za ta dyskusja, ludzi ktorzy mysla o takim stowarzyszeniu powinny isc wzorcowe projekty, na ktorych ja jako mlody twroca moglbym patrzec z podziwem, tymczasem jestem w stanie wiekszosc tych projektow konstruktywnie ocenic, jesli nie skrytywkowac i to by bylo na tyle…prosze o pytania pomocniczne bo nie wiem gdzie sie wyrazam nie jasno ? ;)

  • http://www.salomon.cc Leszek

    Sebastian: Ja nie mam pojęcia czy jesteś w stanie czy też nie cokolwiek ocenić czy skrytykować – jak bardzo chcesz o tym dyskutować to pokaż swoje prace i podyskutujemy ale może jednak nie nadużywajmy tu gościnności Pawła. Wybacz ale to trochę kuriozalne podejście – to że źle oceniłeś moją pracę nie dyskredytuje mnie przecież w tej dyskusji ani nikogo innego. W tej sprawie może się przecież wypowiedzieć każdy – również ludzie nie związani z tą branżą Traktujesz mnie jakbym usiłował tu i teraz utworzyć jakieś stowarzyszenie i miał zamiar ogłosić się natychmiast jej prezesem… :D Nie chcę już tutaj streszczać tego co pisałem wcześniej – najlepiej poczytaj sobie wszystkie wypowiedzi na spokojnie i się wypowiedz. Generalnie choć jestem tu w mniejszości twierdzę, że istnienie tego rodzaju stowarzyszenia o właściwym prestiżu i kompetencjach mogłoby mieć w dłuższej perspektywie dobry wpływ na całą branżę reklamową…niezależnie od tego czy ja się nadaję drogi Sebastianie na prezesa czy też nie :D :D :D

  • http://www.salomon.cc Leszek

    Sebastian: Ja nie mam pojęcia czy jesteś w stanie czy też nie cokolwiek ocenić czy skrytykować – jak bardzo chcesz o tym dyskutować to pokaż swoje prace i podyskutujemy ale może jednak nie nadużywajmy tu gościnności Pawła. Wybacz ale to trochę kuriozalne podejście – to że źle oceniłeś moją pracę nie dyskredytuje mnie przecież w tej dyskusji ani nikogo innego. W tej sprawie może się przecież wypowiedzieć każdy – również ludzie nie związani z tą branżą Traktujesz mnie jakbym usiłował tu i teraz utworzyć jakieś stowarzyszenie i miał zamiar ogłosić się natychmiast jej prezesem… :D Nie chcę już tutaj streszczać tego co pisałem wcześniej – najlepiej poczytaj sobie wszystkie wypowiedzi na spokojnie i się wypowiedz. Generalnie choć jestem tu w mniejszości twierdzę, że istnienie tego rodzaju stowarzyszenia o właściwym prestiżu i kompetencjach mogłoby mieć w dłuższej perspektywie dobry wpływ na całą branżę reklamową…niezależnie od tego czy ja się nadaję drogi Sebastianie na prezesa czy też nie :D :D :D

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    Sebastian: Trafiłeś w sedno, dlatego nie jestem za stowarzyszeniem, które oceniałoby umiejętności grafików. Ocena portfolio to kwestia gustu — jednym może się podobać, innym nie. Z drugiej strony to samo portfolio to czasem wypadkowa umiejętności grafika (agencji) i wymagań Klienta. Nie da się tego obiektywnie ocenić. Dlatego jeśli stowarzyszenie miałoby coś narzucać, to może jedynie procedury (legalne oprogramowanie, nie wiem tak naprawdę, co jeszcze…), a nie „poziom”.

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    Sebastian: Trafiłeś w sedno, dlatego nie jestem za stowarzyszeniem, które oceniałoby umiejętności grafików. Ocena portfolio to kwestia gustu — jednym może się podobać, innym nie. Z drugiej strony to samo portfolio to czasem wypadkowa umiejętności grafika (agencji) i wymagań Klienta. Nie da się tego obiektywnie ocenić. Dlatego jeśli stowarzyszenie miałoby coś narzucać, to może jedynie procedury (legalne oprogramowanie, nie wiem tak naprawdę, co jeszcze…), a nie „poziom”.

  • Sebastian

    Paweł : Nie do końca to kwestia gustu, bo przecież są elemntarne zasady co do kompozycji, koloru, typografii wszyskiego co się składa na obraz projektu czy też zdjęcia wykorzystywanego do takiej pracy. Bo oceniając zdjęcie nie patrzymy czy na się podoba modelka, tylko patrzymy na jego techniczną stronę, dopiero poźniej wizualną. I dopiero wtedy moge kierować się gustem, ale co nie znaczy, że jeśli coś mi się nie podoba, to praca jest źle zrobiona…wiec gdzies ten poziom kazdego jest…
    Leszek : Uwazam ze rzeczowa krytyka jest bardzo zdrowa, dlatego niezaleznie czy zostanie to przez Ciebie odebrane jako bezmyslny atak czy tez rade, sprobuje – http://www.salomon.cc/projekty/duze/15.jpg zostane przy tym co juz wyciagnolem i tak zaczynajac od zdjecia modelki, to co mnie razi to ze ma sine oczodoly, swiatlo na niej jest zupelnie przypadkowe, balbym sie rowniez takiego kadrowania glowy z czescia oka, nie oddaje emocji, bo rozumiem ze zalozenie bylo takie ze ten glosnik daje czadu, chyba ze to mial byc szok cenowy ale modelka nie patrzy na napisay tylko poza zdjecia, na koniec ten outerglow na napisach co jest nadluzywane i znajduje tutaj uzasadnienia…to tak z grubsza bo mozna by naprawde jeszcze wiele tutaj wytknac tak jak pierscionek na palcu modelki, widoczne kable na glosniku ? czy to jest swiadome tego uzycie ? bo jesli tak to ja nie rozumiem tego istoty i prosilbym o wyjasnienie. Od poczatku to nie bylo wymierzone w Ciebie tak jak piszesz, bo czepilem sie tez strony z portfolio agencji Pawła od tak dla przykładu nie zlosliwie. I chyba kazdy w tej kwesti projektant po czasie jest sobie w stanie sam wytkanc bledy i zrobic to lepiej. Pewnie ze kazdy sie moze sie w tej kwesti wypowiedziec, ale dla mnie to rodzaj pewnej niekonsekwencji i to jest moja wypowiedz ;)

  • Sebastian

    Paweł : Nie do końca to kwestia gustu, bo przecież są elemntarne zasady co do kompozycji, koloru, typografii wszyskiego co się składa na obraz projektu czy też zdjęcia wykorzystywanego do takiej pracy. Bo oceniając zdjęcie nie patrzymy czy na się podoba modelka, tylko patrzymy na jego techniczną stronę, dopiero poźniej wizualną. I dopiero wtedy moge kierować się gustem, ale co nie znaczy, że jeśli coś mi się nie podoba, to praca jest źle zrobiona…wiec gdzies ten poziom kazdego jest…
    Leszek : Uwazam ze rzeczowa krytyka jest bardzo zdrowa, dlatego niezaleznie czy zostanie to przez Ciebie odebrane jako bezmyslny atak czy tez rade, sprobuje – http://www.salomon.cc/projekty/duze/15.jpg zostane przy tym co juz wyciagnolem i tak zaczynajac od zdjecia modelki, to co mnie razi to ze ma sine oczodoly, swiatlo na niej jest zupelnie przypadkowe, balbym sie rowniez takiego kadrowania glowy z czescia oka, nie oddaje emocji, bo rozumiem ze zalozenie bylo takie ze ten glosnik daje czadu, chyba ze to mial byc szok cenowy ale modelka nie patrzy na napisay tylko poza zdjecia, na koniec ten outerglow na napisach co jest nadluzywane i znajduje tutaj uzasadnienia…to tak z grubsza bo mozna by naprawde jeszcze wiele tutaj wytknac tak jak pierscionek na palcu modelki, widoczne kable na glosniku ? czy to jest swiadome tego uzycie ? bo jesli tak to ja nie rozumiem tego istoty i prosilbym o wyjasnienie. Od poczatku to nie bylo wymierzone w Ciebie tak jak piszesz, bo czepilem sie tez strony z portfolio agencji Pawła od tak dla przykładu nie zlosliwie. I chyba kazdy w tej kwesti projektant po czasie jest sobie w stanie sam wytkanc bledy i zrobic to lepiej. Pewnie ze kazdy sie moze sie w tej kwesti wypowiedziec, ale dla mnie to rodzaj pewnej niekonsekwencji i to jest moja wypowiedz ;)

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    Sebastian: A co, kiedy modelka jest córką właściciela firmy, a fotograf jest jego zięciem? Znam takie sytuacje i z tego też trzeba „wykombinować” reklamę ;) Dlatego uważam, że wszystko jest względne…

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    Sebastian: A co, kiedy modelka jest córką właściciela firmy, a fotograf jest jego zięciem? Znam takie sytuacje i z tego też trzeba „wykombinować” reklamę ;) Dlatego uważam, że wszystko jest względne…

  • Sebastian

    Nie widze w tym problemu, jesli zieć wie czym jest przesłona i migawka i działa świadomie… A nie postawi żone pod scianą wyceluje w nią aparat na trybie auto z lampa prosto w twarz, zrobi 5 zdjec z czego wybierze jedno ;) moze to i wzgledne ale chyba nieprofesjonalne ;)

  • Sebastian

    Nie widze w tym problemu, jesli zieć wie czym jest przesłona i migawka i działa świadomie… A nie postawi żone pod scianą wyceluje w nią aparat na trybie auto z lampa prosto w twarz, zrobi 5 zdjec z czego wybierze jedno ;) moze to i wzgledne ale chyba nieprofesjonalne ;)

  • http://www.salomon.cc Leszek

    Ależ mnie jest bardzo przyjemnie, że ktoś chce oceniać moją pracę :) choć twierdzę, że nie ma to żadnego wpływu na tę dyskusję. Skoro jesteśmy przy tej pracy…uwarunkowań o których wspominał Paweł w wypadku tej pracy było akurat znacznie więcej. 1 Klient – firma mikroskopijna i mikroskopijny budżet – samo powstanie wtedy takiej pracy (plakat wielkoformatowy) w mieście 60000 dusz było ewenementem i wymagało „dołożenia” do interesu. Jest to moja pierwsza praca gdzie sam znalazłem modelkę i rozgryzałem wszelkie tajemnice i co byś nie twierdził ja twierdzę, że warta była pokazania w portfolio. Wykombinować to w tym wypadku mało powiedziane – to zostało wręcz „wyczarowane”. Pomijam tu walkę z klientem który ma swoje zapędy w decydowaniu co gdzie się będzie działo na reklamie. Dlatego mam wrażenie, Sebastian że z lekka teoretyzujesz mając jednak mgliste pojęcie dotyczące realiów na tym rynku – szczególnie w mniejszych miejscowościach kiedy musisz utrzymać mimo wszystko firmę. No ale i tak jest mi bardzo miło, że zechciałeś…Przy Pawle jestem drobnym żuczkiem i sam fakt komentowania łącznie z jego pracą jest już bardzo nobilitujący… :)Nie mam nic przeciwko dalszym ocenom (np innych prac) ale wydaje mi się, że jednak tutaj jesteśmy w innym celu szkoda, że się w końcu nie wypowiedziałeś

  • http://www.salomon.cc Leszek

    Ależ mnie jest bardzo przyjemnie, że ktoś chce oceniać moją pracę :) choć twierdzę, że nie ma to żadnego wpływu na tę dyskusję. Skoro jesteśmy przy tej pracy…uwarunkowań o których wspominał Paweł w wypadku tej pracy było akurat znacznie więcej. 1 Klient – firma mikroskopijna i mikroskopijny budżet – samo powstanie wtedy takiej pracy (plakat wielkoformatowy) w mieście 60000 dusz było ewenementem i wymagało „dołożenia” do interesu. Jest to moja pierwsza praca gdzie sam znalazłem modelkę i rozgryzałem wszelkie tajemnice i co byś nie twierdził ja twierdzę, że warta była pokazania w portfolio. Wykombinować to w tym wypadku mało powiedziane – to zostało wręcz „wyczarowane”. Pomijam tu walkę z klientem który ma swoje zapędy w decydowaniu co gdzie się będzie działo na reklamie. Dlatego mam wrażenie, Sebastian że z lekka teoretyzujesz mając jednak mgliste pojęcie dotyczące realiów na tym rynku – szczególnie w mniejszych miejscowościach kiedy musisz utrzymać mimo wszystko firmę. No ale i tak jest mi bardzo miło, że zechciałeś…Przy Pawle jestem drobnym żuczkiem i sam fakt komentowania łącznie z jego pracą jest już bardzo nobilitujący… :)Nie mam nic przeciwko dalszym ocenom (np innych prac) ale wydaje mi się, że jednak tutaj jesteśmy w innym celu szkoda, że się w końcu nie wypowiedziałeś

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    Leszek: Ej, Leszku, nie przesadzaj z tym „drobnym żuczkiem”. Nie jestem nikim szczególnym, a moja firma ma więcej drogi przed sobą, niż za sobą :)

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    Leszek: Ej, Leszku, nie przesadzaj z tym „drobnym żuczkiem”. Nie jestem nikim szczególnym, a moja firma ma więcej drogi przed sobą, niż za sobą :)

  • Sebastian

    Nie teorytyzuje, napisałem pare bardzo konkretych rzeczy, czego nie tłumaczy sytuacja na rynku czy mala miejscowosc…Bo czemu skoro już ta modelke mamy nie zrobic dobrego zdjecia ? Czas poswiecony chyba ten sam ? Nie powiesz chyba ze klient zyczyl sobie sincow pod oczami itd. o czym pisalem wyzej…chyba ze sie nie zgadzasz z ta krytyka wiec chetnie poslucham kontrargumentow ;) Oczekwiania tak elemntrnych podstaw to mgliste pojecie dotyczace realiow rynku ? Teraz ja Ciebie nie rozumiem. W jakiej kwesti sie nie wypowiedzialem ?

  • Sebastian

    Nie teorytyzuje, napisałem pare bardzo konkretych rzeczy, czego nie tłumaczy sytuacja na rynku czy mala miejscowosc…Bo czemu skoro już ta modelke mamy nie zrobic dobrego zdjecia ? Czas poswiecony chyba ten sam ? Nie powiesz chyba ze klient zyczyl sobie sincow pod oczami itd. o czym pisalem wyzej…chyba ze sie nie zgadzasz z ta krytyka wiec chetnie poslucham kontrargumentow ;) Oczekwiania tak elemntrnych podstaw to mgliste pojecie dotyczace realiow rynku ? Teraz ja Ciebie nie rozumiem. W jakiej kwesti sie nie wypowiedzialem ?

  • Pingback: Blog.Mediafun.pl » Blog Archive » Stowarzyszenia, głupcze!

  • http://www.salomon.cc Leszek

    Paweł: myślę, że wiele nie przesadzam, bo mam na myśli dostęp do wielkobudżetowych zleceń.
    Sebastian: z chęcią podyskutuję o konkretach ale proszę na maila bo nie wiem czy zauważyłeś temat tej dyskusji.

  • http://www.salomon.cc Leszek

    Paweł: myślę, że wiele nie przesadzam, bo mam na myśli dostęp do wielkobudżetowych zleceń.
    Sebastian: z chęcią podyskutuję o konkretach ale proszę na maila bo nie wiem czy zauważyłeś temat tej dyskusji.

  • Sebastian

    No jeśli Paweł pozwoli skoro już poszło w tym kierunku, który miałby być istotą tego stowrzyszenia grafików na poziomie, to gdzie ten pułap wiedzy ? Skoro nie życzysz sobie prowadzenia dalszej publicznej romozowy na tych przykladach okay to pytam ogólnie – gdzie ten profesjonalizm ? który chyba nie różni się tylko tym od amatora że profesjonlaista bierze za to kase…gdzie ta wiedza ? Dla mnie grafika to wiedza poczawszy od podstaw projektowania przez podstawy fotografii na przygotowaniu do druku skonczywszy..i tu jest ta niekonsekwencja w dyskusji. Bo co ma wyrozniac tego grafika w stowarzyszeniu, orginlany program ? :)

  • Sebastian

    No jeśli Paweł pozwoli skoro już poszło w tym kierunku, który miałby być istotą tego stowrzyszenia grafików na poziomie, to gdzie ten pułap wiedzy ? Skoro nie życzysz sobie prowadzenia dalszej publicznej romozowy na tych przykladach okay to pytam ogólnie – gdzie ten profesjonalizm ? który chyba nie różni się tylko tym od amatora że profesjonlaista bierze za to kase…gdzie ta wiedza ? Dla mnie grafika to wiedza poczawszy od podstaw projektowania przez podstawy fotografii na przygotowaniu do druku skonczywszy..i tu jest ta niekonsekwencja w dyskusji. Bo co ma wyrozniac tego grafika w stowarzyszeniu, orginlany program ? :)

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    Sebastian: Wróciłem do początkowych Twoich komentarzy, bo chciałem sprawdzić, czy wypowiadasz się za stowarzyszeniem (o jakichś tam funkcjach), czy przeciw niemu, ale… nie znalazłem opinii. Możesz się określić?
    Zgadzam się z Tobą, że grafik profesjonalny ma wiedzę (choć ciężko dokładnie określić jej zakres, jednak jest to dość „płynny”) — tu chyba nikt nam nie zaprzeczy. Natomiast pytanie zasadnicze brzmi: czy uważasz, że graficy z ich wiedzą, z ich problemami, które opisałem w poście, potrzebują stowarzyszenia? Jeśli nie, to dlaczego? Jeśli tak, to jakie cele miałoby sobie stawiać?

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    Sebastian: Wróciłem do początkowych Twoich komentarzy, bo chciałem sprawdzić, czy wypowiadasz się za stowarzyszeniem (o jakichś tam funkcjach), czy przeciw niemu, ale… nie znalazłem opinii. Możesz się określić?
    Zgadzam się z Tobą, że grafik profesjonalny ma wiedzę (choć ciężko dokładnie określić jej zakres, jednak jest to dość „płynny”) — tu chyba nikt nam nie zaprzeczy. Natomiast pytanie zasadnicze brzmi: czy uważasz, że graficy z ich wiedzą, z ich problemami, które opisałem w poście, potrzebują stowarzyszenia? Jeśli nie, to dlaczego? Jeśli tak, to jakie cele miałoby sobie stawiać?

  • http://www.salomon.cc Leszek

    Sebastian – jeszcze raz powtarzam, czego zdajesz się nie rozumieć albo też masz zupełnie inne intencje w tej dyskusji – krytyką moich prac NIC do dyskusji nie wnosisz. Na pytania które zadajesz masz już odpowiedzi powyżej. Jeżeli utworzenie jakichkolwiek stowarzyszeń twórców, czy wstąpienie do istniejących uważasz za niepotrzebne czy szkodliwe to napisz to i ewentualnie uzasadnij a nie zajmuj się bzdetami…

  • http://www.salomon.cc Leszek

    Sebastian – jeszcze raz powtarzam, czego zdajesz się nie rozumieć albo też masz zupełnie inne intencje w tej dyskusji – krytyką moich prac NIC do dyskusji nie wnosisz. Na pytania które zadajesz masz już odpowiedzi powyżej. Jeżeli utworzenie jakichkolwiek stowarzyszeń twórców, czy wstąpienie do istniejących uważasz za niepotrzebne czy szkodliwe to napisz to i ewentualnie uzasadnij a nie zajmuj się bzdetami…

  • Sebastian

    Zdecydowanie nie, bo tak jak napisałem klienci i ich wymagania ksztaltuja sie mniej wiecej tak samo jak poziom grafikow i gdzies ich drogi sie krzyzuja tak czy siak, to ze w tej kwesti stratny jest nieswiadomy klient no coz on za to placi i on przystaje na takie warunki i odbiera lepszy lub gorszy projekt za proporcjonlanie mniejsze pieniadze…bo odwrotnej sytuacji sobie nie wyobrazam dlaczego ma byc na tym stranty grafik ? To ze ktos kto sciagnol sobie photoshopa i jest w stanie zaoferowac poziom uslug na naszym poziomie za mniejsze pieniadze to to jest tylko i wylacznia nasza wina. Nie jest potrzebne stowarzyszenie tylko chec dynamnicznego rozwoju bo sam rozwoj tej branzy jest bardzo dynamiczny i nie dosc ze trzeba gonic to jeszcze nadrabiac zaleglosci…

  • Sebastian

    Zdecydowanie nie, bo tak jak napisałem klienci i ich wymagania ksztaltuja sie mniej wiecej tak samo jak poziom grafikow i gdzies ich drogi sie krzyzuja tak czy siak, to ze w tej kwesti stratny jest nieswiadomy klient no coz on za to placi i on przystaje na takie warunki i odbiera lepszy lub gorszy projekt za proporcjonlanie mniejsze pieniadze…bo odwrotnej sytuacji sobie nie wyobrazam dlaczego ma byc na tym stranty grafik ? To ze ktos kto sciagnol sobie photoshopa i jest w stanie zaoferowac poziom uslug na naszym poziomie za mniejsze pieniadze to to jest tylko i wylacznia nasza wina. Nie jest potrzebne stowarzyszenie tylko chec dynamnicznego rozwoju bo sam rozwoj tej branzy jest bardzo dynamiczny i nie dosc ze trzeba gonic to jeszcze nadrabiac zaleglosci…

  • Sebastian

    Leszek: Nie znalazlem odpowiedzi na moje pytanie ale powtorze chociaz jedno, na cyzm by mial polegac prestiz i i jakosc usulg tego stowrzyszenia ?

  • Sebastian

    Leszek: Nie znalazlem odpowiedzi na moje pytanie ale powtorze chociaz jedno, na cyzm by mial polegac prestiz i i jakosc usulg tego stowrzyszenia ?

  • http://www.salomon.cc Leszek

    Ja czysto teoretycznie rozważam pożyteczność jakiegolwiek stowarzyszenia, organizacji czy jakkolwiek to określić (konsolidacji) w tej branży. To nie oznacza, że mam gotowe pomysły czy idee która ta organizacja miałaby realizować jednak kilka rzeczy na pewno dałoby się wskazać. Po pierwsze szkolenia w branży i nie tylko – edukacja. W tej chwili takie działania na własną rękę podejmuje wielu grafików (między innymi Paweł) ale takie działania wydają się być naturalnym i idealnym wręcz celem takiego stowarzyszenia które zapewne mogłoby to przeprowadzać z większym rozmachem. Po drugie wszelkie formy pomocy ale myślę głównie o prawnej . Po trzecie jakaś forma reprezentacji całej grupy zawodowej przed organami państwa. Po czwarte być może jakiś wpływ na politykę promocji kraju na arenie międzynarodowej…pewnie dałoby się określić i inne sfery działania i poletek do uporządkowania nie usiłuję nawet odgadnąć wszystkich po prostu wierzę w pozytywne działanie zdrowej! organizacji tak na członków jak i na cały rynek. Takie procesy zresztą toczą się w wielu branżach. Natomiast „chęć dynamicznego rozwoju” jak ładnie napisałeś, obserwuję już od 16 lat i moim zdaniem ona nas nie opuszcza…
    Byłbym też spokojny o prestiż takiej organizacji to tylko kwestia odpowiednich ludzi, natomiast jak ich wyłonić to sądzę, że będziesz wiedział lepiej ode mnie

  • http://www.salomon.cc Leszek

    Ja czysto teoretycznie rozważam pożyteczność jakiegolwiek stowarzyszenia, organizacji czy jakkolwiek to określić (konsolidacji) w tej branży. To nie oznacza, że mam gotowe pomysły czy idee która ta organizacja miałaby realizować jednak kilka rzeczy na pewno dałoby się wskazać. Po pierwsze szkolenia w branży i nie tylko – edukacja. W tej chwili takie działania na własną rękę podejmuje wielu grafików (między innymi Paweł) ale takie działania wydają się być naturalnym i idealnym wręcz celem takiego stowarzyszenia które zapewne mogłoby to przeprowadzać z większym rozmachem. Po drugie wszelkie formy pomocy ale myślę głównie o prawnej . Po trzecie jakaś forma reprezentacji całej grupy zawodowej przed organami państwa. Po czwarte być może jakiś wpływ na politykę promocji kraju na arenie międzynarodowej…pewnie dałoby się określić i inne sfery działania i poletek do uporządkowania nie usiłuję nawet odgadnąć wszystkich po prostu wierzę w pozytywne działanie zdrowej! organizacji tak na członków jak i na cały rynek. Takie procesy zresztą toczą się w wielu branżach. Natomiast „chęć dynamicznego rozwoju” jak ładnie napisałeś, obserwuję już od 16 lat i moim zdaniem ona nas nie opuszcza…
    Byłbym też spokojny o prestiż takiej organizacji to tylko kwestia odpowiednich ludzi, natomiast jak ich wyłonić to sądzę, że będziesz wiedział lepiej ode mnie

  • Pingback: Blog.Mediafun.pl » Blog Archive » SMAR ? kolejny skrót dla branży (ver. 2.0)