The Blog

Tworzenie lóg i kalendarzów

Na grupie pl.comp.grafika toczy się właśnie dyskusja na temat pensji grafików czy w ogóle początków w zawodzie. Mam kilka własnych przemyśleń na ten temat…

Grafika na topie!Na początek link do aukcji na Allegro. „Tworzenie lóg i kalendarzów” za złotówkę. I teraz pytanie: czy ktoś taki powinien w ogóle brać pieniądze za produkowane przez siebie potworki (patrz prawa strona)? Lekarz, który kończy akademię medyczną idzie na staż i tam zdobywa szlify w zawodzie. Grafik, który nie skończył żadnej szkoły (a Photoshopa zobaczył na oczy pierwszy raz ok. pół roku temu) bez żadnej żenady „rusza w rynek” i żąda zapłaty za swoje bohomazy. No i pała świętym oburzeniem, kiedy taki właściciel agencji (czyli ja) nie chce go zatrudnić, albo chce mu dać minimalną pensję.

Moim zdaniem bezpłatny staż grafika wcale nie jest „niewolnictwem” (jak nazwał to któryś z dyskutantów na grupie). Przeanalizujmy sytuację z mojego (pracodawca, właściciel agencji) punktu widzenia. Przychodzi do mnie zupełnie „zielony” grafik po szkole (lub — co gorsza — w ogóle bez szkoły). Żeby go posadzić w firmie, potrzebuję mieć komputer (stacja graficzna z monitorem: 3.000 PLN plus VAT), na nim oprogramowanie (pakiet Adobe Creative Suite Premium: 5.250 PLN plus VAT). Do tego nauka (trzy godziny dziennie, po 40 PLN za godzinę): 2.400 PLN na miesiąc. Razem: 10.650 PLN plus VAT za posadzenie stażysty (za darmo, bez pensji!) na miesiąc w agencji.

To może dać mu jakąś pracę, żeby na siebie zarobił? Kiedyś spróbowałem — o mało nie straciłem sporego Klienta. Usłyszałem od niego — zupełnie zresztą słusznie — że projekt ulotki, który mu przesłałem (stażysta przesłał, ja nie sprawdziłem, mea culpa) wygląda, jakby robił to niedoświadczony grafik na stażu. Klient miał całkowitą rację — wybrał tę, a nie inną agencję ze względu na jakość projektów i serwowanie mu „dzieła” stażysty było po prostu obrażaniem go! Są agencje, które mają za Klienta przysłowiowego „pana Kazia z warsztatu za rogiem”, który na dizajnie się nie zna i przełknie każdy projekt, byle nie kosztował za słono. Takie agencje mogą płacić komuś z umiejętnościami mojego stażysty, bo ten ktoś jakoś na siebie zarobi. Ale powiedzmy sobie szczerze — nie nauczy się wiele. A wyobraża sobie wiele! Po pół roku czuje się już „świetnym grafikiem” i chce zmienić pracę na lepszą, w większej agencji. Przychodzi do nas i żąda 2.000 PLN na rękę. Ja każę mu pokazać jakieś CI (corporate identity), które wykonał, a on robi oczy jak ping-pongi i mówi, że w jego Corelu nie ma takiego filtra. I co, przez pół roku będzie się uczył, a ja za przywilej uczenia go mam płacić dwa tysiące?! Plus drugie tyle ZUS-u i podatków, nie zapominajmy o tym… Paranoja!

Lubię uczyć młodych grafików. Co kilka miesięcy pojawia się w firmie nowy stażysta czy praktykant. I to nie dla taniej siły roboczej — szybciej zrobiłbym to sam, a miałbym w domu jeszcze jeden komputer do grania. Ale jestem świadom tego, że nasz rynek należy naprawiać od podstaw. Im większa ilość grafików będzie potrafiła odróżnić dobry projekt od złego, im więcej ludzi będzie zdawało sobie sprawę, ile jeszcze muszą się nauczyć, zanim będą chcieli pieniądze za swoją „tfurczość”, tym łatwiej potem znajdę grafika, którego będę mógł z czystym sumieniem (i za rozsądne pieniądze) posadzić na etacie. A kiedy mu powiem „zrób mi identyfikację wizualną” to bez mrugnięcia okiem ją zrobi, a ja będę mógł bez wstydu (i bez uciążliwego sprawdzania po nim za każdym razem) posłać tę pracę Klientowi.

Nazywanie stażu czy bezpłatnej praktyki „niewolnictwem” jest — moim zdaniem — wyrazem ignorancji domorosłego grafika, który uważa, że zjadł już wszystkie rozumy i niczego więcej się nie nauczy (a nie ma to przełożenia nigdzie w jego portfolio). Nie proponuję stażu ludziom, którzy przychodzą do mnie w sprawie etatu. Jeśli czują się na siłach zarabiać pieniądze przy swoim poziomie umiejętności, niech to robią. Na pewno ktoś to kupi (tak jak projekty tytułowych „logów i kalendarzów”). Ale jeśli ktoś chce się uczyć, rzadko kiedy odmawiam. A mógłbym — zaoszczędziłbym kilka tysięcy miesięcznie. Zatem: zastanów się dwa razy, zanim nazwiesz mnie „kapitalistą i wyzyskiwaczem” :-)

  • crimus

    „(…)Żeby go posadzić w firmie, potrzebuję mieć komputer (stacja graficzna z monitorem: 3.000 PLN plus VAT), na nim oprogramowanie (pakiet Adobe Creative Suite Premium: 5.250 PLN plus VAT). Do tego nauka (trzy godziny dziennie, po 40 PLN za godzinę): 2.400 PLN na miesiąc. Razem: 10.650 PLN plus VAT za posadzenie stażysty (za darmo, bez pensji!) na miesiąc w agencji. (…)”

    Mam pytanie: czy pakiet Adobe wymaga kupowania w każdym miesiącu, lub ten sprzet za 3000 zł jest wyrzucany kazdego 30-go? Jezeli TAK, to wyliczenie jest OK; jeżeli NIE, to wieje tutaj indoktrynacja.

    pozdrawiam

  • crimus

    „(…)Żeby go posadzić w firmie, potrzebuję mieć komputer (stacja graficzna z monitorem: 3.000 PLN plus VAT), na nim oprogramowanie (pakiet Adobe Creative Suite Premium: 5.250 PLN plus VAT). Do tego nauka (trzy godziny dziennie, po 40 PLN za godzinę): 2.400 PLN na miesiąc. Razem: 10.650 PLN plus VAT za posadzenie stażysty (za darmo, bez pensji!) na miesiąc w agencji. (…)”

    Mam pytanie: czy pakiet Adobe wymaga kupowania w każdym miesiącu, lub ten sprzet za 3000 zł jest wyrzucany kazdego 30-go? Jezeli TAK, to wyliczenie jest OK; jeżeli NIE, to wieje tutaj indoktrynacja.

    pozdrawiam

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    Nie, oczywiście, że nie wymaga :) Ale równie dobrze mógłbym go nie kupować w ogóle — czy odejmiemy stamtąd te 2 tysiące (amortyzacja roczna pakietu), czy nie, nie zmienia to faktu, że jednak trzeba sporo zainwestować… A czy jest to 8 czy 10 tysięcy nie ma wpływu na nasze rozważania :)

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    Nie, oczywiście, że nie wymaga :) Ale równie dobrze mógłbym go nie kupować w ogóle — czy odejmiemy stamtąd te 2 tysiące (amortyzacja roczna pakietu), czy nie, nie zmienia to faktu, że jednak trzeba sporo zainwestować… A czy jest to 8 czy 10 tysięcy nie ma wpływu na nasze rozważania :)

  • MariuszR

    No za sprzęt też należało by odjąć:)

    Ale należy pamiętć że na tym sprzęcie zamiast stażysty pracodawca mógł by posadzić kogoś doświadczonego kto by zarabiał konkretne pieniądze dla firrmy.

  • MariuszR

    No za sprzęt też należało by odjąć:)

    Ale należy pamiętć że na tym sprzęcie zamiast stażysty pracodawca mógł by posadzić kogoś doświadczonego kto by zarabiał konkretne pieniądze dla firrmy.

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    No niekoniecznie :)

    Nie mam pracy dla jeszcze jednego grafika na pełny etat, więc jeśli nie byłoby praktykanta, sprzęt mógłbym zabrać do domu jako stacjonarny komputer do grania :)

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    No niekoniecznie :)

    Nie mam pracy dla jeszcze jednego grafika na pełny etat, więc jeśli nie byłoby praktykanta, sprzęt mógłbym zabrać do domu jako stacjonarny komputer do grania :)

  • http://www.mroq.info/ Adrian Makowski

    Świetny tekst. Gratuluję podejścia do tematu, jak również pracy u podstaw. Oby w naszym zacofanym umysłowo państewku przybywało takich ludzi jak Pan. Pozdrawiam.

  • http://www.mroq.info/ Adrian Makowski

    Świetny tekst. Gratuluję podejścia do tematu, jak również pracy u podstaw. Oby w naszym zacofanym umysłowo państewku przybywało takich ludzi jak Pan. Pozdrawiam.

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    W Internecie staram się do nikogo nie mówić per „Pan” (chyba, że ktoś wyraźnie sobie tego życzy) i tego samego wymagam od innych. Paweł jestem :D

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    W Internecie staram się do nikogo nie mówić per „Pan” (chyba, że ktoś wyraźnie sobie tego życzy) i tego samego wymagam od innych. Paweł jestem :D

  • http://www.jarekkowalczyk.info Jarek Kowalczyk

    Hmm…dopiero teraz trafilem na ten tekst (choc przyznam ze bloga czytam w miare regularnie od jakiegos czasu). Im dluzej zapoznaje sie z cala filozofia Pawla i pracy w MIDEI to coraz bardziej zaluje ze wiecej osob nie podchodzi tak do tematu, moze by to poletko graficzne w Polsce jakos lepiej sie prezentowalo. Gratuluje podejscia i oby tak dalej.

  • http://www.jarekkowalczyk.info Jarek Kowalczyk

    Hmm…dopiero teraz trafilem na ten tekst (choc przyznam ze bloga czytam w miare regularnie od jakiegos czasu). Im dluzej zapoznaje sie z cala filozofia Pawla i pracy w MIDEI to coraz bardziej zaluje ze wiecej osob nie podchodzi tak do tematu, moze by to poletko graficzne w Polsce jakos lepiej sie prezentowalo. Gratuluje podejscia i oby tak dalej.