Amerykanie mają takie powiedzenie: Out of the mouth of a baby. Oznacza mniej więcej to samo, co nasze europejskie Król jest nagi! wykrzyczane przez dziecko z baśni Andersena. Prawda bez żadnych ogródek :)
Byliśmy dziś z kidem w Media Makrcie, musiałem odebrać router z naprawy gwarancyjnej. Po drodze jest salon optyczny sieci Piękne Oczy. Pracowaliśmy dla nich jakiś czas temu, pan prezes jest nam dalej winny pieniądze. Ostatnio przestał już odbierać od nas telefony. Brzydko.
W każdym razie przechodząc zobaczyliśmy pana prezesa wewnątrz. Pomyślałem, że pójdziemy i się przywitamy, zapytam jak interesy itp. Powiedziałem o tym Bąblowi.
- Bąbel, musimy zawrócić. Muszę się przywitać z jednym panem prezesem. – mówię do niego.
- A czemu musimy się przywitać? – Bąbel nie za bardzo chciał wracać…
- Pan prezes jest nam winny pieniążki, wiesz? I nie chce nam oddać.
- To wiesz co, tato? To chyba nie jest pan prezes, tylko złodziej przebrany za prezesa!
Out of the mouth of a baby :-)



