Facebook marketing: Różnica między profilem a stroną
Rosnąca popularność Facebooka sprawia, że coraz większa ilość marketerów chce „zamoczyć palec” w social media. Bardzo często jednak zdarza się, że nie odrabiają pracy domowej, a w konsekwencji popełniają podstawowe błędy. Pół biedy, jeśli te błędy popełniają za swoje pieniądze i uczą się na nich. Gorzej, jeśli za błędy takich ludzi przyjdzie zapłacić ich Klientom…
Jednym z najczęściej popełnianych błędów, jeśli chodzi o marketing na Facebooku, jest zakładanie profilu dla firmy lub marki. Profil – według TOS (ang. Terms of Service) Facebooka jest przeznaczony tylko dla indywidualnych użytkowników. Dlaczego? Bo dodawanie do znajomych profilu-firmy stwarza także potencjalne zagrożenia prywatności dla nieświadomych użytkowników. Masz takie niby-profile wśród znajomych? Przeczytaj, co Ci grozi…
Facebook chce, by cały internet był społecznościowy
Facebook to dziś nie tylko największa sieć społecznościowa na świecie, to także bardzo dynamicznie rozwijające się przedsięwzięcie, które „zapuszcza macki” coraz dalej poza swoje standardowe terytorium. Serwis, który rozpoczął swoje życie jako sieć łącząca studentów wyższych uczelni ma ambicję definiowania dziś standardów tego, co określamy jako social czyli „społecznościowy” internet. Mark Zuckerberg, założyciel Facebooka, przedstawił swoją wizję rozwoju tego trendu podczas wczorajszej konferencji F8. Warto się z tym zapoznać, nawet jeśli nie masz konta na Facebooku – ambicją Zuckerberga jest uczynienie każdej witryny „świadomą społecznie” od samego początku.
Czytaj więcej
Charlene Li, Josh Bernoff: „Groundswell”
„Groundswell” to książka napisana przez ludzi z firmy konsultingowej jako zwieńczenie przeprowadzonego przez ich firmę badania użytkowników internetu. Jak mogę ją krótko podsumować? „Książka o web 2.0 od ludzi z firmy konsultingowej dla ludzi z kadry zarządzającej”. Możesz ją kupić w prezencie szefowi, który nie wie, co to blog – książka wyjaśni mu to łopatologicznie. Jeśli jednak czytasz blogi, komentujesz, uczestniczysz w tym wszystkim, co mieści się w etykiecie „web 2.0”, odpuść sobie.
Jeff Howe, „Crowdsourcing”
Jeff Howe to człowiek, który ukuł termin „crowdsourcing” na potrzeby artykułu w magazynie Wired w 2006 roku. Od tamtej pory uczestniczył w wielu projektach, w których „potęga tłumu” była wykorzystywana zarówno w biznesie, jak i dla celów charytatywnych. Howe jest dziennikarzem, więc książka o crowdsourcingu była naturalną konsekwencją. Dobra książka, mogę dodać.
O crowdsourcingu pisałem już kilka razy (pierwszy raz właśnie po artykule Howe’a) – termin oznacza angażowanie „tłumu” do wykonania konkretnych zadań. Trend ten jest obecny w biznesie od jakiegoś czasu – sam Howe pisał o iStockPhoto (największym dziś banku zdjęć) czy InnoCentive (grupa ochotników-naukowców, wynajmowana do rozwiązywania problemów, z którymi nie dają sobie rady „mózgi” w koncernach). Książka Crowdsourcing to bardzo ciekawe źródło wiedzy dla wszystkich, którzy chcieliby ten model spróbować wdrożyć w swoich firmach czy projektach.
Czytaj więcej
Kominek wojuje z budyniem ;-)
Kominek to jeden z najpopularniejszych polskich blogerów – na należącym do Agory blogowisku Blox.pl jego blogi okupują dwa pierwsze miejsca. Czyli jest kimś, kogo popularne w 2006 roku rankingi blogerów określiłyby mianem „wpływowego”. Kiedy Kominek idzie z kimś na wojnę, warto ją obserwować :)
Czytaj więcej
Google Wave
Koncern Google przedstawił w tym tygodniu nowy produkt, który – zdaniem twórców – ma zrewolucjonizować sposób, w jaki komunikujemy się w Sieci. Cudo nazywa się Google Wave (fala) i moim zdaniem warto mu się przyglądać, bo rzeczywiście ma zadatki na rewolucyjne narzędzie. Poniżej omówienie koncepcji (bo Wave to na razie przede wszystkim koncepcja) i jej możliwych zastosowań.
Czytaj więcej
Twoja marka w strumieniu
Wbrew pozorom, nie będzie to wpis o obcowaniu z naturą ;) Tytułowy „strumień” (ang. stream) to przekazywany na żywo strumień danych generowanych przez użytkowników serwisów takich jak Twitter i Blip. Użytkownicy tych serwisów dyskutują o markach, przekazują sobie linki do ważnych wydarzeń itp. Przy czym ich siła oddziaływania rośnie bardzo szybko – Twitter jest dziś w USA obecny w głównych mediach niemal codziennie. To, co mówi się o Twojej marce w tego typu serwisach nie powinno Ci umknąć.
Czytaj więcej
Promocja na mikroblogu
Twitter – serwis mikroblogowy, który jest ulubieńcem mediów w USA. Nie bez powodu – podejście do komunikacji, jakie realizuje Twitter jest rzeczywiście rewolucyjne. Użytkownik zapisuje się na kanały informacyjne (mogą to być osoby lub tematy), które chce otrzymywać. Ma też gwarancję, że pojedynczy komunikat nie przekroczy 140 znaków. To nic innego, jak „permission marketing”, czyli marketing oparty o zgodę użytkownika.
OK, na początku chodziło o to, co robią nasi przyjaciele. Ale nikt chyba nie miał wątpliwości, że Twitter w końcu się skomercjalizuje…
Czytaj więcej
Mamy polski Facebook, kiedy LinkedIn?
W listopadzie zeszłego roku pisałem o tym, że Facebook – wraz z wprowadzeniem polskiej wersji – rozpoczyna walkę o rząd dusz polskich użytkowników serwisów społecznościowych. Prognoza okazała się trafna, Facebook już na początku roku pojawił się w rankingu Megapanel.
Globalne serwisy internetowe coraz częściej dostrzegają polski rynek i próbują (z lepszym lub gorszym skutkiem) go podbijać. Udało się „zlokalizować” Google, nie udało się AOL… Kto następny?
Gdybym miał postawić pieniądze, postawiłbym na LinkedIn. Ten ogólnoświatowy serwis profesjonalnych społeczności rozwija się bardzo dynamicznie, dodaje nowe, bardzo przydatne funkcje, których próżno szukać w naszych rodzimych odpowiednikach (np. GoldenLine i Profeo). Już dziś można na LinkedIn spotkać wielu Polaków, dla pozostałych barierą jest język – dokładnie tak samo, jak w przypadku Facebook’a. Czekam więc niecierpliwie na pojawienie się LinkedIn po polsku. To jest serwis, który może zatrząść sporym segmentem polskiego internetu.
Chris Anderson, Długi ogon
Książka The Long Tail jest echem artykułu, który autor, Chris Anderson, napisał dla magazynu Wired. Opowiada o modelu biznesowym, który zyskał na popularności dzięki upowszechnieniu się internetu. Jeśli zajmujesz się e-commerce, jest to tytuł, który należy znać. Dla „nieanglojęzycznych” nadarzyła się okazja: książka w zeszłym miesiącu ukazała się po polsku.
Na czym polega koncepcja „długiego ogona”? W dużym skrócie: tradycyjna ekonomia była w dużej mierze ograniczona kosztami magazynowania towarów. Jeśli miałem księgarnię, a w niej półki z miejscem na 100 książek, starałem się mieć w magazynie takie książki, które najszybciej sprzedam. Siłą rzeczy były to tzw. bestsellery. Kiedy ktoś przychodził po rzadko spotykaną książkę, odsyłałem go z kwitkiem. Biznes był dla mnie opłacalny, bo sprzedawałem co prawda mały asortyment, ale za to sprzedawałem go szybko.
Czytaj więcej




