The Blog

Michał Ksiądzyna: Ile jest wart Twój czas?

Dziś w ramach „gościnnych występów” Michał Ksiądzyna pisze o zarządzaniu czasem. Jeśli prowadzisz firmę, warto spojrzeć z perspektywy na to, co „zjada” Twój czas i jak sobie z tym lepiej radzić. Zapraszam do lektury.

Ile jest wart Twój czas?

Policz ile faktycznie wart jest Twój czas, ile tak naprawdę zarabiasz na godzinę i dowiedz się, jak możesz w prosty sposób podwoić tę wartość. Pieniądze zarabiasz wtedy, kiedy to, co robisz przekłada się bezpośrednio na Twoje zarobki. Banalnie proste.

Czas, kiedy się uczysz, kiedy rozmawiasz z kolegami, kiedy sprzątasz swoje biurko, kiedy czytasz maile nie jest czasem produktywnym. Te czynności mogą być ważne, ale nie przekładają się bezpośrednio na generowanie zarobków.

Produktywne są:

  • tworzenie produktów
  • promocja produktów
  • zarządzanie projektami
  • tworzenie efektu skali i zdobywanie pozycji na rynku

Te działania oznaczają więcej pieniędzy – bezpośrednio.

Prezesi dużych, notowanych na giełdzie firm produktywnie spędzają 20-40 minut dziennie. Reszta to otoczka (maile, spotkania, motywujące mowy, odbieranie nagród itd.)

Tak więc, ile wart jest Twój czas? Wystarczy, że wypełnisz prosty formularz:

  • Zarobki z ostatnich 3 miesięcy:
  • Zarobki z ostatnich 3 miesięcy podzielić przez 3 (czyli miesięcznie):
  • Ile dni w tygodniu pracujesz:
  • Ile godzin dziennie pracujesz:
  • Ile godzin dziennie pracujesz produktywnie:

Wypełnijmy ten formularz dla zwykłej osoby:
Zarobki z ostatnich 3 miesięcy: 12 000zł netto
Zarobki z ostatnich 3 miesięcy podzielone przez 3: 4 000zł netto
Ile dni w tygodniu pracujesz: 6
Ile godzin dziennie pracujesz: 8
Ile godzin dziennie pracujesz produktywnie: 1

3 miesiące to 12,5 tygodnia. A więc przy 6 dniach pracy w tygodniu daje nam to 75 dni pracy. Minus święta i wakacje wychodzi 70 dni pracy. Zakładając, że pracujesz 1 godzinę dziennie produktywnie i zarobiłeś w ciągu 3 miesięcy 12 000zł, wychodzi, że zarabiasz (12 000 / 70=):
171zł 43gr / godzinę

Całkiem nieźle, prawda? Świadomość, że przez pozostałe 7 godzin każdego dnia nie zarabiasz pieniędzy może być demotywująca, ale bez tego nie możemy ruszyć dalej. Pomyśl, że alokując dwie godziny, zamiast jednej na zadania produktywne, możesz zarabiać dwa razy tyle, czyli dla wspomnianego przypadku wychodzi 8000zł netto miesięcznie . Całkiem przyjemna sumka jak na początek.

Nie możesz jednak zamienić czasu nieproduktywnego na produktywny od tak. Ktoś musi zająć się tą całą otoczką. O tym jak sobie poradzić z tym problemem i o innych sposobach na zwiększenie efektywności wykorzystania swojego czasu dowiesz się z najnowszego, dostępnego za darmo e-booka o zarządzaniu czasem. Zapraszam do pobrania.

Tags: , , ,

  • http://www.topmenedzer.pl Michał Ksiądzyna

    Dzięki Pawle za wrzucenie artykułu :) Do zobaczenia na ClearWebie 13 maja.

  • http://www.topmenedzer.pl Michał Ksiądzyna

    Dzięki Pawle za wrzucenie artykułu :) Do zobaczenia na ClearWebie 13 maja.

  • http://lebkowski.name Maciej Łebkowski

    Jaaasne. Ale jeśli się zastanowić, to tworzenie, promocja i zarządzanie produktami oznacza raczej mniej pieniędzy — bezpośrednio. ;) Tylko sprzedaż wiąże się z zarabianiem pieniędzy w sposób bezpośredni.

    Idąc dalej — zrzucanie np. nauki na drugi tor, jako potencjalnie bezproduktywnej i nie przynoszącej kasy, jest jak negowanie dobrych inwestycji. Owszem, może doraźne działania przynoszą pieniądze, ale długofalowo lepiej się rozwijać i zwiększać stawkę za godzinę, niż stać w miejscu jeśli chodzi o wiedzę.
    Bo: stawkę godzinową można zwiększyć bardziej, niż ośmiokrotnie ;)

    Dwa: skoro przyjmujemy założenie, że możemy wybrać sobie tylko te „produktywne godziny” do wyliczania stawki, to może po prostu bierzmy pod uwagę bezpośrednie 5 minut przed podpisaniem kontraktu! Ale wtedy będą kwoty! I jaką motywację będziemy mieli, żeby nasza praca składała się tylko z takich pięciominutowych epizodów, które magicznie same będą się nam pojawiały przed nosem.

    Cóż będę pisał… Powyższa notka nie trzyma się dla mnie kupy.

  • http://lebkowski.name Maciej Łebkowski

    Jaaasne. Ale jeśli się zastanowić, to tworzenie, promocja i zarządzanie produktami oznacza raczej mniej pieniędzy — bezpośrednio. ;) Tylko sprzedaż wiąże się z zarabianiem pieniędzy w sposób bezpośredni.

    Idąc dalej — zrzucanie np. nauki na drugi tor, jako potencjalnie bezproduktywnej i nie przynoszącej kasy, jest jak negowanie dobrych inwestycji. Owszem, może doraźne działania przynoszą pieniądze, ale długofalowo lepiej się rozwijać i zwiększać stawkę za godzinę, niż stać w miejscu jeśli chodzi o wiedzę.
    Bo: stawkę godzinową można zwiększyć bardziej, niż ośmiokrotnie ;)

    Dwa: skoro przyjmujemy założenie, że możemy wybrać sobie tylko te „produktywne godziny” do wyliczania stawki, to może po prostu bierzmy pod uwagę bezpośrednie 5 minut przed podpisaniem kontraktu! Ale wtedy będą kwoty! I jaką motywację będziemy mieli, żeby nasza praca składała się tylko z takich pięciominutowych epizodów, które magicznie same będą się nam pojawiały przed nosem.

    Cóż będę pisał… Powyższa notka nie trzyma się dla mnie kupy.

  • http://www.topmenedzer.pl Michał Ksiądzyna

    @Maciej – zastosowałeś ciekawą metodę. Wziąłeś to, co napisałem i przedstawiłeś w skrajnych przypadkach, tak jakby były to uniwersalne prawdy. To o czym piszę właśnie trzyma się i to całkiem nieźle dlatego, że jest połączonym systemem, a nie odrębnym kawałkiem rzeczywistości, jak Ty to próbujesz przedstawić.

    Potraktuję te próby odwrócenia kota ogonem jako pytania i powiem Ci, dlaczego napisałem tak, a nie inaczej.

    Na pierwszy ogień – co przynosi Ci pieniądze. Kiedy jesteś właścicielem firmy, musisz posiadać jakiś produkt na początku, bez tego nie masz co sprzedawać, później nowe produkty to więcej pieniędzy (nowe rynki, nowi klienci, sprzedaż istniejącym klientom itd.). Nie musisz się zajmować sprzedażą, aby zarabiać pieniądze, możesz wynająć kogoś, kto zajmie się tym za Ciebie – wtedy zostaje Ci zarządzanie projektami, aby firma działa sprawnie. Na zatrudnienie menedżera, który przejmie zarządzanie projektami stać Cię, kiedy posiadasz już pozycję na rynku. Dlatego te działania przekładają się na pieniądze – bezpośrednio. Reszta to otoczka, którą trzeba zrobić, ale sama w sobie nie generuje pieniędzy.

    Druga sprawa – uczenie się. Nauka jest niesamowicie ważna i napisałem o tym. Mimo tego, sama w sobie nie generuje pieniędzy. Kiedy siedzisz na szkoleniu, tracisz pieniądze i czas, a zyskujesz wiedzę. Owszem – w długim terminie może to zwiększyć Twoje możliwości zarabiania pieniędzy, ale w tym czasie kiedy się uczyłeś nie zarobiłeś ani złotówki.

    Trzecia sprawa – czas w którym zarabiasz pieniądze. Nie piszę tego po to, żeby wypompować stawkę godzinową – jeśli Tobie to pomoże poczuć się lepiej, możesz tak robić, droga wolna. Chodzi o nakreślenie sposobu na lepsze zrozumienie tego, kiedy faktycznie zarabiamy pieniądze, a kiedy zajmujemy się całą otoczką. Jeśli cały dzień zajmujesz się otoczką, nic nie zarobisz tego dnia.

    Mam nadzieję, że teraz już zrozumiesz całą ideę stojącą za tym przykładem i zamiast szukać dziury w całym zaczniesz zarządzać swoim czasem. Nie musisz czytać mojego e-booka, sprawdź też innych autorów i zobacz co oni radzą.

  • http://www.topmenedzer.pl Michał Ksiądzyna

    @Maciej – zastosowałeś ciekawą metodę. Wziąłeś to, co napisałem i przedstawiłeś w skrajnych przypadkach, tak jakby były to uniwersalne prawdy. To o czym piszę właśnie trzyma się i to całkiem nieźle dlatego, że jest połączonym systemem, a nie odrębnym kawałkiem rzeczywistości, jak Ty to próbujesz przedstawić.

    Potraktuję te próby odwrócenia kota ogonem jako pytania i powiem Ci, dlaczego napisałem tak, a nie inaczej.

    Na pierwszy ogień – co przynosi Ci pieniądze. Kiedy jesteś właścicielem firmy, musisz posiadać jakiś produkt na początku, bez tego nie masz co sprzedawać, później nowe produkty to więcej pieniędzy (nowe rynki, nowi klienci, sprzedaż istniejącym klientom itd.). Nie musisz się zajmować sprzedażą, aby zarabiać pieniądze, możesz wynająć kogoś, kto zajmie się tym za Ciebie – wtedy zostaje Ci zarządzanie projektami, aby firma działa sprawnie. Na zatrudnienie menedżera, który przejmie zarządzanie projektami stać Cię, kiedy posiadasz już pozycję na rynku. Dlatego te działania przekładają się na pieniądze – bezpośrednio. Reszta to otoczka, którą trzeba zrobić, ale sama w sobie nie generuje pieniędzy.

    Druga sprawa – uczenie się. Nauka jest niesamowicie ważna i napisałem o tym. Mimo tego, sama w sobie nie generuje pieniędzy. Kiedy siedzisz na szkoleniu, tracisz pieniądze i czas, a zyskujesz wiedzę. Owszem – w długim terminie może to zwiększyć Twoje możliwości zarabiania pieniędzy, ale w tym czasie kiedy się uczyłeś nie zarobiłeś ani złotówki.

    Trzecia sprawa – czas w którym zarabiasz pieniądze. Nie piszę tego po to, żeby wypompować stawkę godzinową – jeśli Tobie to pomoże poczuć się lepiej, możesz tak robić, droga wolna. Chodzi o nakreślenie sposobu na lepsze zrozumienie tego, kiedy faktycznie zarabiamy pieniądze, a kiedy zajmujemy się całą otoczką. Jeśli cały dzień zajmujesz się otoczką, nic nie zarobisz tego dnia.

    Mam nadzieję, że teraz już zrozumiesz całą ideę stojącą za tym przykładem i zamiast szukać dziury w całym zaczniesz zarządzać swoim czasem. Nie musisz czytać mojego e-booka, sprawdź też innych autorów i zobacz co oni radzą.

  • http://t t

    „maile, spotkania, motywujące mowy” – przecież to wszystko przekłada się na zyski! zgadzam się z tym, że notka nie trzyma się kupy. Paweł wybacz jednak maile – kontakt z pracownikami, klientami – nie można z tego zrezygnować i dobrze organizować swój czas. Spotkania – promują, zwiększają przychody. Motywujące mowy – teoretycznie motywują pracowników przez co większa produktywność -> większa kasa ;)

  • http://www.topmenedzer.pl Michał Ksiądzyna

    @anonimowy t – nikt nie mówi o rezygnacji z tych działań. Mam wrażenie, że ktoś tu nie łapie do końca sensu tego, co napisałem.

  • http://www.topmenedzer.pl Michał Ksiądzyna

    @anonimowy t – nikt nie mówi o rezygnacji z tych działań. Mam wrażenie, że ktoś tu nie łapie do końca sensu tego, co napisałem.

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    @t: Wybaczam, nie ja to napisałem ;)

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    @t: Wybaczam, nie ja to napisałem ;)

  • Michał Fikus

    @Michał Ksiądzyna: wygląda na to, że tylko Ty łapiesz do końca sens tego, co napisałeś.

    1. Nie wiem jak może dla Ciebie nauka nie przekładać się na pieniądze, a samo zarządzanie projektami owszem. Zarządzanie projektami to też ta otoczka – klient płaci Ci za efekt. Czyli sama transakcja sprzedaży daje Ci pieniądze. Teraz wyliczając stawkę – powiedzmy 100zł wartość transakcji, czas jej wykonania ok. 10s, to stawka wyjdzie mi całkiem niezła.

    2. Dziwne, że Ci wspomniani prezesi tak słabo zarządzają swoim czasem, że zajmują się tyloma bezproduktywnymi zadaniami i odnoszą sukcesy. Rzeczywiście, powinni przeczytać Twojego e-booka – wtedy kurs akcji wywinduje w niebo. Albo i w kosmos :P

    3. Czytałem kilka pozycji z zarządzania czasem – i szczerze powiedziawszy nie znajduje wielu podobieństw. Co prawda wszyscy mówią, by skupić się na najważniejszych zadaniach, że czas w jakim możemy być efektywni jest względnie krótki… ale nikt nie wypisywał takich bzdur.
    Zbytnio to chciałeś uprościć i zastosowałeś tą technike skrajnych przypadków jaką zarzuciłeś Maćkowi. Nie ładnie :P

    P.S. Największa inspiracja książką T.Ferrisa?

  • Michał Fikus

    @Michał Ksiądzyna: wygląda na to, że tylko Ty łapiesz do końca sens tego, co napisałeś.

    1. Nie wiem jak może dla Ciebie nauka nie przekładać się na pieniądze, a samo zarządzanie projektami owszem. Zarządzanie projektami to też ta otoczka – klient płaci Ci za efekt. Czyli sama transakcja sprzedaży daje Ci pieniądze. Teraz wyliczając stawkę – powiedzmy 100zł wartość transakcji, czas jej wykonania ok. 10s, to stawka wyjdzie mi całkiem niezła.

    2. Dziwne, że Ci wspomniani prezesi tak słabo zarządzają swoim czasem, że zajmują się tyloma bezproduktywnymi zadaniami i odnoszą sukcesy. Rzeczywiście, powinni przeczytać Twojego e-booka – wtedy kurs akcji wywinduje w niebo. Albo i w kosmos :P

    3. Czytałem kilka pozycji z zarządzania czasem – i szczerze powiedziawszy nie znajduje wielu podobieństw. Co prawda wszyscy mówią, by skupić się na najważniejszych zadaniach, że czas w jakim możemy być efektywni jest względnie krótki… ale nikt nie wypisywał takich bzdur.
    Zbytnio to chciałeś uprościć i zastosowałeś tą technike skrajnych przypadków jaką zarzuciłeś Maćkowi. Nie ładnie :P

    P.S. Największa inspiracja książką T.Ferrisa?

  • http://www.topmenedzer.pl Michał Ksiądzyna

    @Michał Fikus – widocznie nie tylko ja – wystarczy przejrzeć opinie o e-booku. Autor tego bloga również dobrze się o nim wypowiedział.

    Myślałem, że rozwinięcie tematu naświetli pewnie sprawy i staną się one bardziej zrozumiałe. Widocznie moje „pióro” do Ciebie nie trafia. Możesz czytać dalej Ferrisa jeśli chcesz, życzę powodzenia.

    • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

      Według mnie temu, co napisał Michał, najbliżej do filozofii Kaizen. Tam także mamy pojęcie eliminowania strat, a „stratą” jest wszystko to, co nie generuje wartości dodanej dla Klienta. Według tej definicji, nauka czy przerwa na kawę, nie generują wartości dla Klienta, więc są stratami i powinny być eliminowane. Niestety, moim zdaniem sprawdza się to tylko na linii produkcyjnej. Im bardziej nieliniowe i skomplikowane zadanie, tym ciężej nakreślić granicę między tym, co produktywne, a co produktywności pomaga lub przeszkadza.

  • http://www.topmenedzer.pl Michał Ksiądzyna

    @Michał Fikus – widocznie nie tylko ja – wystarczy przejrzeć opinie o e-booku. Autor tego bloga również dobrze się o nim wypowiedział.

    Myślałem, że rozwinięcie tematu naświetli pewnie sprawy i staną się one bardziej zrozumiałe. Widocznie moje „pióro” do Ciebie nie trafia. Możesz czytać dalej Ferrisa jeśli chcesz, życzę powodzenia.

    • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

      Według mnie temu, co napisał Michał, najbliżej do filozofii Kaizen. Tam także mamy pojęcie eliminowania strat, a „stratą” jest wszystko to, co nie generuje wartości dodanej dla Klienta. Według tej definicji, nauka czy przerwa na kawę, nie generują wartości dla Klienta, więc są stratami i powinny być eliminowane. Niestety, moim zdaniem sprawdza się to tylko na linii produkcyjnej. Im bardziej nieliniowe i skomplikowane zadanie, tym ciężej nakreślić granicę między tym, co produktywne, a co produktywności pomaga lub przeszkadza.

  • http://blog.michalfikus.pl Michał Fikus

    @Michał Ksiądzyna: ależ ja nie mówię nic o e-booku. Nie czytałem, to jak mogę ocenić? To co pisałem odnosi się tylko do tego posta. On nie trzyma się kupy. Ale to wcale nie oznacza, że e-book również. Może być wręcz przeciwnie.

    Jedyny problem to fakt, że ten post nieco zniechęca. Ale kto wie, może kiedyś sam też się skuszę.

    Powodzenia i pozdrawiam!

  • http://blog.michalfikus.pl Michał Fikus

    @Michał Ksiądzyna: ależ ja nie mówię nic o e-booku. Nie czytałem, to jak mogę ocenić? To co pisałem odnosi się tylko do tego posta. On nie trzyma się kupy. Ale to wcale nie oznacza, że e-book również. Może być wręcz przeciwnie.

    Jedyny problem to fakt, że ten post nieco zniechęca. Ale kto wie, może kiedyś sam też się skuszę.

    Powodzenia i pozdrawiam!

  • http://www.link4.pl/blog Agata Wiśniewska-Zaleska

    Jest to bardzo ciekawe podejście do tematu, jednak jak dla mnie niezbyt powiązane z rzeczywistością. Prawda jest taka, że te wszystkie czynności nieprodukcyjne jak np. spotkania czy robienie sobie kawy ;) są nierozerwalnie związane z czynnościami produkcyjnymi. Wyobraźmy sobie taką sytuację gdy przychodzimy do pracy i wykonujemy tylko produkcyjne czynności, założę się, że większość osób nie będzie ich w stanie wykonać jeżeli wcześniej (w trakcie, bądź później) nie wykonają czynności nieprodukcyjnych. Lepiej moim zdaniem postrzegać całościowo czas pracy jako produkcyjny.
    Pozdrawiam, Agata Wiśniewska-Zaleska

  • http://www.link4.pl/blog Agata Wiśniewska-Zaleska

    Jest to bardzo ciekawe podejście do tematu, jednak jak dla mnie niezbyt powiązane z rzeczywistością. Prawda jest taka, że te wszystkie czynności nieprodukcyjne jak np. spotkania czy robienie sobie kawy ;) są nierozerwalnie związane z czynnościami produkcyjnymi. Wyobraźmy sobie taką sytuację gdy przychodzimy do pracy i wykonujemy tylko produkcyjne czynności, założę się, że większość osób nie będzie ich w stanie wykonać jeżeli wcześniej (w trakcie, bądź później) nie wykonają czynności nieprodukcyjnych. Lepiej moim zdaniem postrzegać całościowo czas pracy jako produkcyjny.
    Pozdrawiam, Agata Wiśniewska-Zaleska

  • http://www.topmenedzer.pl Michał Ksiądzyna

    Agato – masz rację, dlatego polecam zapoznać się z pełną wersją e-booka (dostępną za darmo). Tam szerzej opisałem co robić z czasem, który nie przekłada się bezpośrednio na $$$ :)

  • http://www.topmenedzer.pl Michał Ksiądzyna

    Agato – masz rację, dlatego polecam zapoznać się z pełną wersją e-booka (dostępną za darmo). Tam szerzej opisałem co robić z czasem, który nie przekłada się bezpośrednio na $$$ :)