The Blog

Motorola SLVR

Motorola SLVRKilka tygodni temu dostałem list od agecji marketingowej Streetcom z pytaniem, czy chciałbym wziąć udział w testach nowego telefonu Motoroli. Mile połechtało to moją dumę (zwracano się do mnie per „ekspert” ;)), więc oczywiście się zgodziłem. Nie minęło wiele czasu i na moim biurku wylądowała paczka z nowiutką zabawką ze stajni Motorola — Motorola SLVR. Oto więc recenzja.

Na początek może małe wprowadzenie kontekstowe. Co prawda Motorola to był mój pierwszy telefon (w czasach, kiedy rozmiary komórek były porównywalne do średniej wielkości pustaka), ale potem byłem wiernym użytkownikiem fińskich Nokii (z małą przerwą na SonyEricssona, nie wspominajmy o tym, dobrze?). Mam więc dużo przyzwyczajeń, które miejscami utrudniały mi złapanie „w lot”, o co chodzi w obsłudze SLVR-a.

Po wyjęciu z pudełka…
…czyli tak zwane pierwsze wrażenie. Telefon jest mały i cienki — pierwszy rzut oka robi wrażenie. Nie wydaje się za to — w przeciwieństwie to malutkich modeli Nokii — „damskim telefonem”, przyciski są dość spore i naciskanie ich moim wielkim kciukiem nie stanowi problemu. Wyjątkiem jest specjalny przycisk tuż pod ekranem (z tego, co zdołałem się domyślić, jest to jakiś specjalny przycisk dla wszystkich telefonów Motorola ze specjalną ikonką — coś jak prawy przycisk myszy). Otóż przycisk ten jest wystający, plastikowy i zdecydowanie dla mnie za mały. Co prawda naciskam go, ale pewien dyskomfort pozostaje — dlaczego nie może być tak wielki jak wszystkie pozostałe? Prawdę mówiąc okazuje się, że nie jest on taki niezbędny — wszystkie funkcje można osiągnąć za pomocą innych guzików, ale „siedzą pod nim” przydatne skróty i większa ergonomia by nie zaszkodziła.

Zanim włączyłem telefon, włożyłem dołączoną w pudełku 256MB kartę pamięci. Całkiem sporo jak na taki mały telefonik, moja dotychczasowa Nokia 6670 ma tylko 64MB. Oprócz samej karty w pudełku był także adapter, który umożliwia odczyt karty bezpośrednio w pececie wyposażonym w czytnik SD. Adapter — moim zdaniem — zupełnie zbędny, bo telefon podłącza się do komputera przez standardowy kabel mini USB i można bez problemu odczytać dane. No, chyba, że telefon się rozbije ;) Wtedy adapter może się rzeczywiście przydać.

W ogóle użycie portu mini USB w SLVR to genialny pomysł, który daje mu sporą przewagę nad konkurencją. Ten sam port używany jest do ładowania telefonu (ładowarka z końcówką mini USB była w pudełku), dołączania akcesoriów (w pudełku były wysokiej jakości słuchawki) i podłączania telefonu do komputera. Dla mnie, użytkownika laptopa, możliwość włożenia do torby jednego kabla (do podłączenia zamiennie telefonu, przenośnego dysku twardego i aparatu cyfrowego) zamiast kilku to spora oszczędność. Zwłaszcza, że „w terenie” nie muszę również zabierać ładowarki — po podłączeniu telefonu do komputera ładowanie baterii odbywa się równocześnie z normalną pracą. Nokia i SE niech się uczą :)

Kolejną sprawą, która zaskoczyła mnie na pierwszy rzut oka jest ekran. Dużo jaśniejszy i bardziej wyraźny od tego, który mam w Nokii 6670. W połączeniu z wysokiej jakości głośnikiem wbudowanym w telefon, proces włączania Motoroli SLVR to spora przyjemność. Plus telefon startuje dużo szybciej, niż mój dotychczasowy (choć to może dlatego, że 6670 ma system Symbian, bootuje prawie jak Windows ;-))

Funkcje i zabawki
Motorola SLVR to drugi (po ROKR) model wyposażony w iTunes. Telefon umożliwia podłączenie do stacjonarnego komputera wyposażonego w iTunes i synchronizację playlisty oraz kupowanie muzyki w iTunes Music Store. Ograniczeniem jest możliwość umieszczenia w telefonie maksymalnie 100 utworów, ale to wszystko… tylko teoria. Jak wiadomo, w Polsce nie ma możliwości korzystania z iTMS, więc i w telefonie zabrakło klienta pozwalającego na bezproblemowe kopiowanie muzyki ze stacjonarnego iTunes. Zatem pomimo prób na kilku komputerach (pecetach), nie udało mi się zmusić iTunes do „zauważenia” Motoroli.

Nie znaczy to wcale, że SLVR nie nadaje się do odtwarzania cyfrowej muzyki. Wprost przeciwnie. W pudełku były wysokiej jakości słuchawki (oczywiście na mini USB, brawo!), a dołączona 256 MB karta pozwala na wrzucenie tam całkiem sporej ilości utworów. Z kolei w samym telefonie mamy dwa odtwarzacze multimedialne (jeden przeznaczony specjalnie dla SLVR, drugi napisany w Javie) i muszę powiedzieć, że jakość dźwięku jest powalająca. Moja Nokia kuli się ze wstydu :) Co więcej, pomimo braku oprogramowania iTunes, wbudowany player bez problemu radzi sobie zarówno z plikami MP3 jak i M4A. I muszę przyznać, że różnicę jakościową pomiędzy MP3 i M4A rzeczywiście słychać (na korzyść tego ostatniego).

Jedynym więc moim „utyskiwaniem” jest konieczność ręcznego kopiowania plików na kartę. Oczywiście jest dołączone oprogramowanie, które to w znacznym stopniu ułatwia, ale zawsze muszę uruchomić osobny program, a wolałbym klikać w ikonę w iTunes.

Telefon oczywiście jest wyposażony w aparat cyfrowy (który z szanujących się modeli teraz nie jest?) umożliwiający pstrykanie w rozdzielczości VGA. Tu znowu pochwała Motoroli względem Nokii 6670 — zdjęcia są wyraźnie lepsze. Nie ma się oczywiście co spodziewać cudów po takim pstrykaczu, ale zdjęcie białych kozaczków można już trzasnąć ;)

Mamy również możliwość nakręcania krótkich filmików i wysyłania ich jako MMS-y. Dla lubiących tego typu „bajery” jak znalazł, mnie to nie kręci…

Co mnie zatem kręci? Możliwość podłączenia do Internetu. Tu Motorola SLVR nie odstaje od konkurencji, jest wyposażona w przeglądarkę WAP 2.0 i GPRS (nie ma EDGE, ale kto dziś może z tego korzystać?), więc pozwala na w miarę sprawne korzystanie z Sieci. Oczywiście „w miarę sprawne” można zamienić na „sprawne” poprzez instalację Opery Mini (co też natychmiast uczyniłem). Przeglądarka jest dostępna za darmo, a wersja dla SLVR oferuje nawet jakieś dodatkowe funkcje. Żyć nie umierać.

Do Internetu można również podłączyć laptopa czy inny komputer — z wbudowanego w SLVR modemu możemy korzystać zarówno przy połączeniu kablowym (mini USB) jak i Bluetooth. Sam Bluetooth jest w SLVR domyślnie wyłączony, co uważam za bardzo dobre ustawienie. Można go włączyć na 60 sekund, aby „dać się znaleźć” (potem działa już tak długo, jak jest potrzebny), ale w czasie normalnej pracy nie obciąża baterii no i nie stwarza zagrożenia bezpieczeństwa. Kolejny plus dla Motoroli.

Oprogramowanie
Dołączone do telefonu oprogramowanie pozwala na zrobienie kopii zapasowej telefonu, synchronizację książki adresowej i kalendarza z Outlookiem oraz na zarządzanie cyfrowymi danymi na karcie. Mamy więc edytor MMS-ów (całkiem sprytny, można zrobić pokaz slajdów z obrazami i dźwiękiem), bibliotekę multimedialną (do zgrywania piosenek z peceta na telefon) czy edytor SMS. Jest wszystko, co potrzebne, nie ma nic zbędnego, nie ma żadnych „wodotrysków”. Nie wszystkim może przypaść do gustu interfejs, ale muszę przyznać, że jest intuicyjny — bez żadnego zagłębiania się w instrukcję byłem w stanie z niego korzystać.

Dodatkowe oprogramowanie w Internecie to inna sprawa. Tutaj przewaga Nokii i jej Software Store jest dość spora. Próba kliknięcia w Katalog plików do pobrania na stronie SLVR niejednokrotnie kończy się błędem 404. Tak naprawdę na stronie polskiej Motoroli nie udało mi się znaleźć jakiegoś sensownego repozytorium oprogramowania. Jeśli ktoś zna działający link, będę bardzo wdzięczny. Znalazłem co prawda dużo softu w różnych miejscach Sieci, ale centralne miejsce, do którego mogliby wędrować użytkownicy SLVR bardzo by się przydało.

Podsumowanie
Motorola SLVR to zdecydowanie stylowy telefon. Wygląd, wyświetlacz i rewelacyjny dźwięk czynią z niego doskonały wybór dla wszystkich fanów przenośnej cyfrowej muzyki. Dodatki — jak Internet, aparat czy Java — oczywiście są, ale nie wyróżniają SLVR-a na tle innych tak bardzo jak właśnie jego „muzyczność”.

Niedopracowania na stronie producenta można zrzucić na to, że telefon jest nowy (choć nie jest to żadne usprawiedliwienie, niedociągnięcia trzeba poprawić) — w tej chwili nie oferuje go jeszcze chyba żadna z naszych sieci. A warto się mu przyjrzeć — nie miałem w rękach jego bezpośredniego konkurenta, SE Walkmana, ale sądzę, że przy tej ilości funkcji i „bajerów” znajdzie sporo wielbicieli :)

Strona główna Motorola SLVR

  • http://ja.rafi.pl RAFi

    Tak, Pawle, czytałem. Niestety ten test jest, tak jakby go wcale nie było. :/

  • http://ja.rafi.pl RAFi

    Tak, Pawle, czytałem. Niestety ten test jest, tak jakby go wcale nie było. :/

  • m

    Moze i tak… ale zamieniasz to miejsce jednoczesnie w blogaska z nurtu http://szok.blog.pl/, a wartosc merytoryczna, a przede wszystkim wiarygodnosc tresci spada. No ale moze sie oplaca, sam zreszta taki rachunek sobie na pewno zrobiles ;). Jak Ci podesle probke mydła to tez o nim napiszesz? A opony letnie do samochodu? A klawiature nowa? Zenadka w tym wieku, po prostu. Od dawna nie piszesz juz ciekawie o biznesie czy marketingu, ale zeby tak?? Naprawde sie oplaca, midea tak marnie przedzie? I te komentarze wannabe-trendsetterow „jak sie moge zapisac”, no lol na calej linii :).

  • m

    Moze i tak… ale zamieniasz to miejsce jednoczesnie w blogaska z nurtu http://szok.blog.pl/, a wartosc merytoryczna, a przede wszystkim wiarygodnosc tresci spada. No ale moze sie oplaca, sam zreszta taki rachunek sobie na pewno zrobiles ;). Jak Ci podesle probke mydła to tez o nim napiszesz? A opony letnie do samochodu? A klawiature nowa? Zenadka w tym wieku, po prostu. Od dawna nie piszesz juz ciekawie o biznesie czy marketingu, ale zeby tak?? Naprawde sie oplaca, midea tak marnie przedzie? I te komentarze wannabe-trendsetterow „jak sie moge zapisac”, no lol na calej linii :).

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    RAFi: Recenzja, nie test… To spora — z mojego punktu widzenia — różnica.

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    RAFi: Recenzja, nie test… To spora — z mojego punktu widzenia — różnica.

  • http://ja.rafi.pl RAFi

    Och, przejęzyczenie. Zdania co do wartości powyższego nie zmienię.

  • http://ja.rafi.pl RAFi

    Och, przejęzyczenie. Zdania co do wartości powyższego nie zmienię.

  • http://cenebris.jogger.pl cenebris

    Paweł Tkaczyk – jeśli to nazywasz recenzją, to tzw. ojej… :( I do tego jedna jedyna fotka… Po to są właśnie recenzje/testy, aby „klient” nie musiał sam szukać na stronach producenta informacji o interesującym go produkcie i nie musiał się na własnej skórze przekonywać jakie produkt ma wady i zalety…

    Nie chcąc być złośliwym, sądzę, że powinieneś oddać wynagrodzenie za tą „recenzję” lub napisać ją od nowa i tym razem poświęcić na to więcej niż 30 minut :)

  • http://cenebris.jogger.pl cenebris

    Paweł Tkaczyk – jeśli to nazywasz recenzją, to tzw. ojej… :( I do tego jedna jedyna fotka… Po to są właśnie recenzje/testy, aby „klient” nie musiał sam szukać na stronach producenta informacji o interesującym go produkcie i nie musiał się na własnej skórze przekonywać jakie produkt ma wady i zalety…

    Nie chcąc być złośliwym, sądzę, że powinieneś oddać wynagrodzenie za tą „recenzję” lub napisać ją od nowa i tym razem poświęcić na to więcej niż 30 minut :)

  • http://piotr.mikolajski.net Mikołaj

    W Twoim wieku będzie prowadził swoją firmę, albo za średnią krajową będzie klepaczem kodu ;)
    Mnie kryzys wieku (przed)średniego jeszcze nie dopadł, ale jak by nie patrzeć – 30 stuka. Na szczęście tylko fizycznie, bo duchem wciąż nie stetryczałem :D

  • http://piotr.mikolajski.net Mikołaj

    W Twoim wieku będzie prowadził swoją firmę, albo za średnią krajową będzie klepaczem kodu ;)
    Mnie kryzys wieku (przed)średniego jeszcze nie dopadł, ale jak by nie patrzeć – 30 stuka. Na szczęście tylko fizycznie, bo duchem wciąż nie stetryczałem :D

  • m

    Ale hola, hola! Nie chodzi o ocene obiektywnosci recenzji czy jakichs tam faktycznych jej walorow poznawczych. Przeciez Paweł na telefonach sie nie zna lepiej niz przecietny uzytkownik, nie w tym zreszta w marketingu szeptanym rzecz, ale wlasnie w swojskim przekazaniu tresci reklamowej poprzez rekomendacje, ktora tu oto powyzej Paweł skrupulatnie sformułował. Zreszta Streetcom odwala naprawde dobra robote i swietnie zapelnili luke w rynku reklamowej, na ktora jest duzo zapotrzebowanie.

    Naprawde ciekawe jest to, rowniez z punktu widzenia branzy reklamowej, jak drobnica jest elegancko polykana przez gigantow (i to za darmo, sic!), jak latwo zachlysnac sie mila odmiana nawet w wieku niby juz dojrzalym, jak trudno jest utrzymac, a przede wszystkim docenic nonkonformistyczne postawy w jakichs tam zyciowych aktywnosciach, ktore chcemy prowadzic jak najstaranniej (chocby o tym blogasku mowa). Ale trendspotting, w dodatku otwarty, prowadzony przez wlasciciela agencyjki reklamowej, faceta niby wyksztalconego, na blogasku „z aspiracjami”?? Samobojstwo pierwszej wody, smiech niepohamowany. Czekam na testy mydla do cery suchej, reklame ksiazek z Helionu, sklepik z koszulkami, a to wszystko przeplatane wynurzeniami o blogosferze i web20:).

    Chyba potrzeba nam zmiany pokoleniowej, zeby ochłapy swiecidelek nie wprawialy nas natychmiast w błogi stan znany onegdaj z wizyt w pewexach.

    Contencie, gdzies sie podzial? A moze content przestal byc istotny, bo mizerny mainstream poplaca bardziej niz jakosc? Ale czy tego chcial Paweł? No ja mam watpliwosci.

  • m

    Ale hola, hola! Nie chodzi o ocene obiektywnosci recenzji czy jakichs tam faktycznych jej walorow poznawczych. Przeciez Paweł na telefonach sie nie zna lepiej niz przecietny uzytkownik, nie w tym zreszta w marketingu szeptanym rzecz, ale wlasnie w swojskim przekazaniu tresci reklamowej poprzez rekomendacje, ktora tu oto powyzej Paweł skrupulatnie sformułował. Zreszta Streetcom odwala naprawde dobra robote i swietnie zapelnili luke w rynku reklamowej, na ktora jest duzo zapotrzebowanie.

    Naprawde ciekawe jest to, rowniez z punktu widzenia branzy reklamowej, jak drobnica jest elegancko polykana przez gigantow (i to za darmo, sic!), jak latwo zachlysnac sie mila odmiana nawet w wieku niby juz dojrzalym, jak trudno jest utrzymac, a przede wszystkim docenic nonkonformistyczne postawy w jakichs tam zyciowych aktywnosciach, ktore chcemy prowadzic jak najstaranniej (chocby o tym blogasku mowa). Ale trendspotting, w dodatku otwarty, prowadzony przez wlasciciela agencyjki reklamowej, faceta niby wyksztalconego, na blogasku „z aspiracjami”?? Samobojstwo pierwszej wody, smiech niepohamowany. Czekam na testy mydla do cery suchej, reklame ksiazek z Helionu, sklepik z koszulkami, a to wszystko przeplatane wynurzeniami o blogosferze i web20:).

    Chyba potrzeba nam zmiany pokoleniowej, zeby ochłapy swiecidelek nie wprawialy nas natychmiast w błogi stan znany onegdaj z wizyt w pewexach.

    Contencie, gdzies sie podzial? A moze content przestal byc istotny, bo mizerny mainstream poplaca bardziej niz jakosc? Ale czy tego chcial Paweł? No ja mam watpliwosci.

  • Czesław

    Czy sprawdzałeś wstrząsoodporność telefony i czy pozwolili zatrzymać telefon?

  • Czesław

    Czy sprawdzałeś wstrząsoodporność telefony i czy pozwolili zatrzymać telefon?

  • http://adblog.xorg.pl msierant

    Ja sprawdzałem. Korzystałem z telefonu w czasie deszczu :P

    A telefon można wykupić po testach. Za ile – to niech zostanie tajemnicą handlową… ;)

  • http://adblog.xorg.pl msierant

    Ja sprawdzałem. Korzystałem z telefonu w czasie deszczu :P

    A telefon można wykupić po testach. Za ile – to niech zostanie tajemnicą handlową… ;)

  • http://adblog.xorg.pl msierant

    Shame on me – było o wstrząsoodporności, nie wodoodporności. Zdecydowanie szkoda telefonu na testy odpornościowe… ;)

  • http://adblog.xorg.pl msierant

    Shame on me – było o wstrząsoodporności, nie wodoodporności. Zdecydowanie szkoda telefonu na testy odpornościowe… ;)

  • http://komarnicki.webd.pl/blog Paweł Komarnicki

    Pewnie nie wniosę nic nowego do dyskusji Pawle, ale ta recenzja raczej słaba jest. Sorry, ale mnie najbardziej interesowałyby takie rzeczy jak:
    1) trzymanie na baterii,
    2) jakość transmisji głosu
    3) wielkość pamięci dostępnej dla książki adresowej, pamięci sms, itp
    4) ergonomia użutkowania (nie przycisk, który cię wprawiał w dyskomfort, ale menu, głębokość na jaką musiałbym się wgłębiać w celu wysłania sms)
    5) dodatkowe rzeczy przydatne w (ekhn) normalnym życiu – jakiś kalendarz, opcje synchronizacji takowego z PC (a Maki?), chociażby lista ToDo, notatki. Niby nic, a jednak się przydają w normalnym zyciu – nie takim, gdzie siedzimy po 14 godzin przy komputerku i mamy wszystko na pulpicie :P
    6) Odporność telefonu przy normalnym użytkowaniu (czy szybko się rysuje, czy coś trzeszczy, czy ekran ma nierówne podświetlenie) – zobacz jaka burza jest z iPodami Nano, które (czarne) zbyt szybko sie rysują.

    Ogólnie jak na „renomowanego betatestera” adobe a teraz Motoroli, to dałeś trochę ciała ;) Podniecanie się tym, że telefon ma iTunes nic nie znaczy dla normalnego użytkownika, ktory tak czy siak pewnie nie widział na oczy iTunes i będzie korzystał z drugiego playera i wgrywania danych drag&drop

    Coż, poza web2.0, blogosferze i rpzedrukach z podręczników to ostatnio mało tutaj piszesz :) Oczywiście no offence :)

  • http://komarnicki.webd.pl/blog Paweł Komarnicki

    Pewnie nie wniosę nic nowego do dyskusji Pawle, ale ta recenzja raczej słaba jest. Sorry, ale mnie najbardziej interesowałyby takie rzeczy jak:
    1) trzymanie na baterii,
    2) jakość transmisji głosu
    3) wielkość pamięci dostępnej dla książki adresowej, pamięci sms, itp
    4) ergonomia użutkowania (nie przycisk, który cię wprawiał w dyskomfort, ale menu, głębokość na jaką musiałbym się wgłębiać w celu wysłania sms)
    5) dodatkowe rzeczy przydatne w (ekhn) normalnym życiu – jakiś kalendarz, opcje synchronizacji takowego z PC (a Maki?), chociażby lista ToDo, notatki. Niby nic, a jednak się przydają w normalnym zyciu – nie takim, gdzie siedzimy po 14 godzin przy komputerku i mamy wszystko na pulpicie :P
    6) Odporność telefonu przy normalnym użytkowaniu (czy szybko się rysuje, czy coś trzeszczy, czy ekran ma nierówne podświetlenie) – zobacz jaka burza jest z iPodami Nano, które (czarne) zbyt szybko sie rysują.

    Ogólnie jak na „renomowanego betatestera” adobe a teraz Motoroli, to dałeś trochę ciała ;) Podniecanie się tym, że telefon ma iTunes nic nie znaczy dla normalnego użytkownika, ktory tak czy siak pewnie nie widział na oczy iTunes i będzie korzystał z drugiego playera i wgrywania danych drag&drop

    Coż, poza web2.0, blogosferze i rpzedrukach z podręczników to ostatnio mało tutaj piszesz :) Oczywiście no offence :)

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    m: „niby wykształcony”, „agencyjka reklamowa” — doceniam sarkazm, ale podpisałbyś się chociaż… Odwagi cywilnej więcej, jeśli już zamierzasz dyskredytować. Ja się nie pogniewam, ale może inni docenią ;)
    Paweł: Jeśli nie piszę np. o jakości głosu czy trzymaniu na bateriach, to znaczy, że są w porządku (jakbym się rozpływał nad każdą funkcją, to dopiero wyszłaby cukierkowa recenzja). Telefon robi swoje. To samo z wyświetlaczem (choć tym akurat byłem — w porównaniu z moją Nokią — pozytywnie zaskoczony). Wielkość pamięci masz na stronie producenta — po co mam przepisywać te dane? SMS mogę wysłać jednym kliknięciem, jak w Nokii, nie spodziewałbym się niczego innego. O kalendarzu napisałem (o synchronizacji też — ale tylko na PC, Maka póki co nie posiadam). I — ech — nie chce mi się tłumaczyć po raz kolejny: to nie jest test telefonu. Recenzja, impresje z kilku tygodni użytkowania to nie to samo co przejechanie się po kolei po funkcjach i opisanie ich. Od tego jest producent i dokumentacja. Ja jestem od używania telefonu — i opisania związanych z tym wrażeń.
    cenebris: Gdyby kazali mi oddać telefon za to, że recenzja się nie podobała, to dopiero byłoby stronnicze, nie uważasz? Mogę — jak napisał msierant — sam go oddać lub odkupić po testach. Decyzja należy do mnie.

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    m: „niby wykształcony”, „agencyjka reklamowa” — doceniam sarkazm, ale podpisałbyś się chociaż… Odwagi cywilnej więcej, jeśli już zamierzasz dyskredytować. Ja się nie pogniewam, ale może inni docenią ;)
    Paweł: Jeśli nie piszę np. o jakości głosu czy trzymaniu na bateriach, to znaczy, że są w porządku (jakbym się rozpływał nad każdą funkcją, to dopiero wyszłaby cukierkowa recenzja). Telefon robi swoje. To samo z wyświetlaczem (choć tym akurat byłem — w porównaniu z moją Nokią — pozytywnie zaskoczony). Wielkość pamięci masz na stronie producenta — po co mam przepisywać te dane? SMS mogę wysłać jednym kliknięciem, jak w Nokii, nie spodziewałbym się niczego innego. O kalendarzu napisałem (o synchronizacji też — ale tylko na PC, Maka póki co nie posiadam). I — ech — nie chce mi się tłumaczyć po raz kolejny: to nie jest test telefonu. Recenzja, impresje z kilku tygodni użytkowania to nie to samo co przejechanie się po kolei po funkcjach i opisanie ich. Od tego jest producent i dokumentacja. Ja jestem od używania telefonu — i opisania związanych z tym wrażeń.
    cenebris: Gdyby kazali mi oddać telefon za to, że recenzja się nie podobała, to dopiero byłoby stronnicze, nie uważasz? Mogę — jak napisał msierant — sam go oddać lub odkupić po testach. Decyzja należy do mnie.

  • Czajna

    Wy najwyraźniej nie rozumiecie, po co ta recenzja została, jak sądzę, napisana. Otóż nie po to, żeby dostarczyć potencjalnemu czytelnikowi wszystkich interesujących go informacji, to nie jest przecież serwis poświęcony telefonii komórkowej, tylko prywatny blog. Paweł dostał komórkę, poużywał jej i napisał o tym, na co *on* zwrócił uwagę, a nie powiedział o tym, co nie miało *dla niego* większego znaczenia. Tak samo ja na moim blogu napisałbym o swoim telefonie, że np. ma dobry wyświetlacz, który docenić można po uruchomieniu Opery Mini, a nie napisałbym nic o radiu i odtwarzaczu mp3, bo ich zupełnie nie używam – mam od tego osobny player. Właśnie tym się m.in. różni blog, od branżowego serwisu – opisuje się daną rzecz z własnego, osobistego punktu widzenia, a nie tak, żeby dostarczyć każdemu całościowy obraz produktu. Czy to jest naprawdę tak trudne do zrozumienia?

  • Czajna

    Wy najwyraźniej nie rozumiecie, po co ta recenzja została, jak sądzę, napisana. Otóż nie po to, żeby dostarczyć potencjalnemu czytelnikowi wszystkich interesujących go informacji, to nie jest przecież serwis poświęcony telefonii komórkowej, tylko prywatny blog. Paweł dostał komórkę, poużywał jej i napisał o tym, na co *on* zwrócił uwagę, a nie powiedział o tym, co nie miało *dla niego* większego znaczenia. Tak samo ja na moim blogu napisałbym o swoim telefonie, że np. ma dobry wyświetlacz, który docenić można po uruchomieniu Opery Mini, a nie napisałbym nic o radiu i odtwarzaczu mp3, bo ich zupełnie nie używam – mam od tego osobny player. Właśnie tym się m.in. różni blog, od branżowego serwisu – opisuje się daną rzecz z własnego, osobistego punktu widzenia, a nie tak, żeby dostarczyć każdemu całościowy obraz produktu. Czy to jest naprawdę tak trudne do zrozumienia?

  • http://www.webaudit.pl/blog/ r.d.

    Msierant:
    A telefon można wykupić po testach. Za ile – to niech zostanie tajemnicą handlową?

    A może to wcale nie trendsetting, a próba sprzedaży telefonów? :)

  • http://www.webaudit.pl/blog/ r.d.

    Msierant:
    A telefon można wykupić po testach. Za ile – to niech zostanie tajemnicą handlową?

    A może to wcale nie trendsetting, a próba sprzedaży telefonów? :)

  • http://ja.rafi.pl RAFi

    Czajna: super, że jesteś taki mądry i wszystko rozumiesz.

  • http://ja.rafi.pl RAFi

    Czajna: super, że jesteś taki mądry i wszystko rozumiesz.

  • m

    Paweł: chwila, chwila… jeśli poczułeś się urażony to przepraszam, osobiste uwagi nie były moim zamiarem – wykształceniem jakimś się chwalisz, midea w grupie MSP jest znacznie bliżej (delikatnie mówiąc) „m”, nie „s”, więc wszystko się zgadza.

    Nadal nie rozumiesz, o czym piszę? ;) Włączasz się w trendsettingową manipulację, by kilka godzin później wklejać tekst, który jest w każdej książce o psychologii reklamy dla opornych. Przecież, Paweł, Ty się marketingiem trochę zajmujesz, nie? Otwarcie ludzi w jajo robisz trochę, co? ;)

  • m

    Paweł: chwila, chwila… jeśli poczułeś się urażony to przepraszam, osobiste uwagi nie były moim zamiarem – wykształceniem jakimś się chwalisz, midea w grupie MSP jest znacznie bliżej (delikatnie mówiąc) „m”, nie „s”, więc wszystko się zgadza.

    Nadal nie rozumiesz, o czym piszę? ;) Włączasz się w trendsettingową manipulację, by kilka godzin później wklejać tekst, który jest w każdej książce o psychologii reklamy dla opornych. Przecież, Paweł, Ty się marketingiem trochę zajmujesz, nie? Otwarcie ludzi w jajo robisz trochę, co? ;)

  • http://zrzuty.blox.pl pajeczaki

    no prosze. a ja im odmowilam :)

  • http://zrzuty.blox.pl pajeczaki

    no prosze. a ja im odmowilam :)

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    m: Nie, nie poczułem się urażony Twoimi tekstami. Najwyżej tym, że boisz się (wstydzisz?) podpisać imieniem i nazwiskiem pod kontrowersyjną opinią. Odwagi cywilnej więcej :)

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    m: Nie, nie poczułem się urażony Twoimi tekstami. Najwyżej tym, że boisz się (wstydzisz?) podpisać imieniem i nazwiskiem pod kontrowersyjną opinią. Odwagi cywilnej więcej :)

  • m

    Bo ja wstydliwy jestem. I gdybym miał na nazwisko Jaruzelski albo Kaczyński to słuchałbyś uważniej?

  • m

    Bo ja wstydliwy jestem. I gdybym miał na nazwisko Jaruzelski albo Kaczyński to słuchałbyś uważniej?

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    m: Nie, ale na pewno poważałbym bardziej. Bo anonimowy jak teraz teraz jesteś niczym „gość” na forum Gazeta.pl ;)

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    m: Nie, ale na pewno poważałbym bardziej. Bo anonimowy jak teraz teraz jesteś niczym „gość” na forum Gazeta.pl ;)

  • m

    A „poważaj” mnie wedle uznania.

  • m

    A „poważaj” mnie wedle uznania.

  • http://komarnicki.webd.pl/blog Paweł Komarnicki

    paweł – przynajmniej ma tyle odwagi, żeby mieć stałego nicka ;) Cóż, każdy tu ma trochę racji, ale wniosek z tego taki, że za dni 25 (około) będziesz z dumą wpisywał „jak to wszyscy kochają tego bloga, bo ma # odwoedzin, serwuje $ stron i daje to ^ użytkownika na godzinę” ;)

    Sprytne :D

  • http://komarnicki.webd.pl/blog Paweł Komarnicki

    paweł – przynajmniej ma tyle odwagi, żeby mieć stałego nicka ;) Cóż, każdy tu ma trochę racji, ale wniosek z tego taki, że za dni 25 (około) będziesz z dumą wpisywał „jak to wszyscy kochają tego bloga, bo ma # odwoedzin, serwuje $ stron i daje to ^ użytkownika na godzinę” ;)

    Sprytne :D

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    Paweł: Taaa… Stały nick to dopiero odwaga :) „Gość” na forum GW też używa stałego nicka :D

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    Paweł: Taaa… Stały nick to dopiero odwaga :) „Gość” na forum GW też używa stałego nicka :D

  • m

    :)

  • m

    :)

  • http://komarnicki.webd.pl/blog/ Paweł Komarnicki

    Paweł – masz pewnie w WordPressie logowanie IP i hosta komentarzy ;) (skoro tak go chwalisz, to pewnie jest :D) – internet od dawna przestal byc anonimowy :D

  • http://komarnicki.webd.pl/blog/ Paweł Komarnicki

    Paweł – masz pewnie w WordPressie logowanie IP i hosta komentarzy ;) (skoro tak go chwalisz, to pewnie jest :D) – internet od dawna przestal byc anonimowy :D